Brytyjski kontakt znacznie różni się od używanego w Polsce i innych krajach kontynentalnej Europy. Zamiast dwóch okrągłych wejść ma trzy płaskie. Ale, podobno, Polakom to nie przeszkadza.

"Wiele razy podczas kontroli mieszkań znajdowaliśmy polskie wtyczki wciśnięte na siłę do kontaktu. Niektórzy używali do tego śrubokrętów! To bardzo niebezpieczne, bo wystarczy zwarcie i pożar gotowy" - opowiada Tomasz, polski strażak pracujący w jednym z miast na południu Anglii. "Problem bierze się stąd, że emigranci, i to nie tylko Polacy, często oszczędzają na zakupie brytyjskich wtyczek do kontaktów" - tłumaczy.

Według Pety Barsby z pozarządowej Rady Bezpieczeństwa Elektrycznego, takich przypadków jest sporo. "Dostawaliśmy wiele zgłoszeń z lokalnych stacji przeciwpożarowych w różnych częściach Anglii, że domy emigrantów z Europy Wschodniej, w tym również Polaków, stanowią duże zagrożenie pożarowe m.in. z powodu używania niewłaściwych wtyczek" - mówi.

Według statystyk brytyjskiej straży pożarnej, wadliwe instalacje elektryczne i przeciążone gniazdka są przyczyną około 8 tysięcy pożarów rocznie. Zjawisko okazało się na tyle powszechne, że przed wakacjami Rada zdecydowała się rozdawać w sieci polskich sklepów specjalne nakładki na europejskie wtyczki. W całej Anglii rozprowadzono ich kilka tysięcy.

Problemem zainteresowało się też brytyjskie ministerstwo odpowiadające za lokalne samorządy. Rozpoczęło kierowaną do wszystkich emigrantów akcję edukacyjną "Fire Kills" ("Ogień zabija").

Projektem objęto kilkanaście polskich szkół rozsianych po całej Wielkiej Brytanii. Odwiedzający je strażacy mają uczyć dzieci, jak unikać ryzyka pożarowego.

"Chcemy podwyższyć świadomość dzieci i uczulić je na zagrożenie pożarowe. Będziemy m.in. zachęcać ich polskich rodziców do przeprowadzania kontroli przeciwpożarowych w domach oraz instalowania bezpłatnych alarmów" - mówi Ken Knight, doradca rządu do spraw pożarnictwa.

Twarzą kampanii "Fire Kills" skierowanej do Polaków jest znany w Polsce z programu "Europa da się lubić", urodzony na Wyspach strażak Kevin Aiston. Jego twarz widnieje na ulotkach i plakatach, które rozdawane są w polskich sklepach i instytucjach.

"Apeluję do wszystkich Polaków na Wyspach - zainstalujcie alarm i sprawdzajcie czy działa przynajmniej raz w tygodniu. I nie kombinujcie z kablami i wtyczkami. To może uratować życie wam i osobom z waszego otoczenia" - namawia Aiston.