Stacjonujący w Iraku żołnierze wrócili do Polski pod koniec października. Nadal jednak nie dotarł sprzęt, którego nasi żołnierze używali podczas misji. "Są pewne opóźnienia. Przerzut sprzętu wydłuży się o dwa tygodnie, bo trasa morska została zmieniona" - przyznaje porucznik Andrzej Pindor z Wojskowej Komendy Transportu Szczecin.

DZIENNIK ustalił, że polski sprzęt załadowano na dwa cywilne statki transportowe. Wyczarterowali je Amerykanie. Na pierwszy statek - "Virginia" - trafiły 54 kontenery, między innymi z amunicją. 19 października wypłynął on z portu Ash Shuaybah w Kuwejcie. Prócz polskiego sprzętu wojskowego wiózł także towary do innych krajów.

Jednostka miała być w Polsce około 14 listopada, jednak utknęła w Holandii. "To duży statek, który nie zmieści się w porcie w Szczecinie. Polski sprzęt będzie z niego przeładowany na mniejszy statek w jednym z portów holenderskich. Ta część transportu trafi do Polski nie później niż 25 listopada" - mówi DZIENNIKOWI generał dywizji Zbigniew Tłok-Kosowski, szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.

Drugi statek z polskim sprzętem - "Chapman" - miał wyruszyć z Ash Shuaybah do Szczecina 23 października. Jednak załadunek i wyjście z portu przesunęło o dwa dni. Powód? Opóźnił się bowiem wcześniej wyładunek towaru, który transportowcem przywieziono do Kuwejtu.

>>> Koniec polskiej misji wojskowej w Iraku

Na "Chapmana" zapakowano 338 kontenerów z polskim i amerykańskim wyposażeniem. Ponadto - jak informuje DZIENNIK wojsko - trafiły tam 174 "jednostki polskiego sprzętu", takie jak samochody, agregaty i osiem śmigłowców.

"<Chapman> popłynął w pierwszej kolejności do Karoliny Południowej" - przyznaje gen. Tłok-Kosowski. "Trasę zmieniono, bo zmieniły się priorytety" - tyle tylko mówi porucznik Pindor. DZIENNIK dowiedział się nieoficjalnie, że Amerykanie uznali, iż korzystniej będzie przerzucić za jednym zamachem sprzęt do USA i Polski, niż wynajmować dwa statki. Ponadto w USA na transportowiec dorzucono dodatkową partię sprzętu dla polskiego wojska. To kilkanaście kontenerów.

Co w nich jest? Tego generał nie chce ujawniać. Najprawdopodobniej do Polski płyną jednocześnie części zamienne i uzbrojenie do myśliwców F-16. "Przewidujemy, że statek przybije do Polski pomiędzy 25 a 30 listopada. Ale trasa jeszcze może się wydłużyć, choćby w powodu sztormu. Taka jest specyfika morza" - mówi szef Inspektoratu Wsparcia.

Czy wojsko uniknie kradzieży takiej, do jakiej doszło w czasie transportu polskiego sprzętu przez Pakistan do Afganistanu? Wtedy sprzęt wysłano bez polskiej ochrony. Teraz ładunku na "Chapmanie" strzeże trzech polskich żołnierzy. Jednak taka ochrona może nie wystarczyć.

Jak mówią nam wojskowi, Brytyjczycy przyznają, że w czasie przerzutu na misje tracą do 30 procent. sprzętu. "Czasem nie warto ryzykować życia ludzi dla ochrony kilku kontenerów" - mówi DZIENNIKOWI jeden z wojskowych.