Angielski w każdej szkole - jak najszybciej
Wprowadzenie angielskiego od pierwszych klas, jedna z największych operacji w historii polskiego szkolnictwa, zaczyna przynosić zaskakująco dobre rezultaty. Wbrew obawom przytłaczająca większość szkół znalazła nauczycieli. Angielskiego uczy się w większości województw od 90 do 99 proc. pierwszoklasistów. Przedstawiciele resortu mówią: "Sami jesteśmy zaskoczeni, jak to się stało" - czytamy w DZIENNIKU.
- English? Nie za bardzo...
- Norman Davis: Angielski to konieczność
- Szkoły nie zdążą z reformą
- Angielski potrzebny całej Polsce
- Angielski musi być obowiązkowy
- Angielski już od pierwszej klasy
- Nie znasz angielskiego? Jesteś niepełnosprawny
- Angliści pójdą do podstawówek
- W szkołach znowu zmiany
- Tego atlasu nie zabieraj w podróż
- Ministerstwo: Więcej lekcji w szkołach
- Resort edukacji oszczędza na dzieciach
- Szkoła walczy o anglistów
- Rusycysta nauczy dzieci angielskiego
- Mowa Szekspira podbija polskie szkoły
- Zobacz, jak ciężko nauczyć się angielskiego
- Rusycyści i romaniści się przekwalifikowali
- Pierwszak też będzie mógł powtarzać klasę
- Pół roku walki o angielski
- Nauka języka zgodnie z wiedzą, a nie wiekiem
- Polacy murem za angielskim
- Ja zapłaczę po kanonie lektur
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Angielski potrzebny całej Polsce
Reforma zakłada, że od roku szkolnego 2008/2009 zostaje wprowadzony dowolny język obcy od klas pierwszych. Ministerialne rozporządzenie nie mówi jaki. Ten pomysł był krytykowany na łamach DZIENNIKA, który domagał się, by zagwarantowano, że językiem numer jeden zawsze będzie angielski. Pod listem otwartym do premiera Donalda Tuska podpisały się 54 znane osobistości, w tym obaj byli prezydenci oraz sześciu byłych szefów rządu. DZIENNIK zamieścił też sondaż, z którego wynikało, że angielski od pierwszej klasy popiera 91 proc. Polaków.
MEN tłumaczyło, że na objęcie nauką 100 proc. dzieci nie ma środków i potrzebnych kadr. Naciski okazały się jednak skuteczne. "Po tej akcji w mediach była gigantyczna presja społeczna, rodzice po prostu żądali angielskiego. A ministerstwo wyraźnie sugerowało, żeby angielski, a nie żaden inny język, wprowadzono dla pierwszaków" - mówi lubelska wicekurator Jolanta Misiak.
>>>Agnieszka Holland: Angielski to bilet do świata
Resort do tej pory nie ma pełnych danych, mimo że wprowadzanie angielskiego trwa już trzeci miesiąc. DZIENNIK zebrał liczby z 15 na 16 wojewódzkich kuratoriów (jedynie Śląsk nie sporządził danych). W większości kryzys z anglistami został przełamany. I tak: w województwie dolnośląskim angielskiego uczy się 96,7 proc. obecnych pierwszaków, w Kujawsko-pomorskim 97,4 proc., w Małopolsce 96 proc., a na Mazowszu i w Świętokrzyskiem 98 proc. dzieci.
Wbrew stereotypom nie odstaje ściana wschodnia. Lubelskie, podkarpackie i podlaskie mają jeden z największych odsetków dzieci objętych nauczaniem najważniejszego języka świata - od 98 do 99 proc. Mało kto odstaje. I tak np. angielski jest dostępny dla 99 na 100 pierwszaków na Pomorzu, 93 na 100 na Pomorzu Zachodnim, 90 na 100 w Łódzkiem i 95 na 100 w Opolskiem. Tylko Lubuskie - ubogi region tuż przy granicy z Niemcami - zapewnia angielski od pierwszej klasy jedynie 66 proc. dzieci (32 proc. uczy się wówczas niemieckiego).
Jeden z sygnatariuszy listu otwartego, b. rektor Politechniki Wrocławskiej prof. Tadeusz Luty cieszy się z pozytywnych wyników. "Nie jestem zaskoczony, bo krótko po naszym apelu otrzymaliśmy od pani minister Katarzyny Hall zapewnienie, że wielką troską ministerstwa jest nauka angielskiego" - mówi.
Z informacji DZIENNIKA wynika, że przez całe lato trwała zażarta walka o angielski. Udało się przełamać "opór materii", przede wszystkim sprzeciw nauczycieli innych języków. W dwóch kuratoriach usłyszeliśmy o masowym przekwalifikowywaniu się rusycystów i germanistów. Kończyli dwu- lub trzyletnie kolegia językowe świadomi, że popyt na ich języki będzie niewielki i że na angielskim można zarobić.
Z kilku rejonów nadchodzą jedynie informacje, że część pedagogów nie jest należycie przygotowana do pracy z siedmiolatkami. To jednak problem, który na początku reformy jest niemal nieodzowny. Ministerstwo zapewnia jednak, że dołoży wszelkich starań, aby sukcesywnie podwyższać poziom.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!