Dziennik.plKraj

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Gruzja: Do konwoju strzelali Rosjanie

2008-11-23 | Ostatnia aktualizacja: 18:59 | Komentarze: 0 | skomentuj

Choć na razie nie jest jasne, kto i skąd dokładnie strzelał, gdy w pobliżu znajdował się konwój z Lechem Kaczyńskim, Gruzini przekonują: to Rosjanie. Władze w Tbilisi oskarżyły stronę rosyjską o oddanie strzałów w pobliżu kolumny samochodów, wiozących prezydentów Polski i Gruzji. Rosja jednak zaprzecza.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

>>>Zobacz dramatyczne zdjęcia z Gruzji!

Wciąż nie wiadomo, w którym kierunku padły strzały przy jednym z posterunków wojskowych na granicy Gruzji i Osetii Południowej. Sam prezydent Lech Kaczyński przyznaje, że nie jest w stanie określić, czy strzelano w stronę konwoju, czy może w powietrze. On również, jak strona gruzińska, mówi, że strzelali Rosjanie. Tłumaczy, że rozpoznał ich po okrzykach.

Gruzini: Ogień otworzyli Rosjanie

Gruzińskie władze są również przekonane, że w pobliżu kolumny - w której, oprócz Kaczyńskiego, znajdował się przywódca Gruzji Micheil Saakaszwili - strzały oddali rosyjscy żołnierze. Prezydenci "odwiedzali punkt kontrolny w pobliżu Achałgori, gdy Rosjanie zaczęli strzelać" - powiedział AFP rzecznik prezydenta Saakaszwilego, Nato Parcchaladze.

Agencja Interfax pisze z kolei, że Rosjanie nie zgadzają się z zarzutami Gruzinów. Zapewniają, że to nie oni strzelali, gdy prezydencki konwój był na granicy Gruzji i Osetii Południowej. Reuters donosi natomiast, że gdy kawalkada wioząca prezydentów zbliżyła się do separatystycznego regionu, strzały w powietrze oddały południowoosetyjskie siły bezpieczeństwa.

Świadek: Strzelali Osetyjczycy Południowi

Według Reutera świadek podróżujący z prezydentem Saakszwilim powiedział, że "umundurowani Osetyjczycy Południowi oddali strzały ostrzegawcze, gdy konwój zbliżył się na około 30 metrów do de facto granicy". Jest jeszcze jedna wersja: południowoosetyjska. Otóż władze tej republiki zapewniają, że z ich terytorium nikt nie strzelał w kierunku konwoju.

"Nie mamy żadnej informacji na temat incydentu z kolumną prezydentów Gruzji i Polski. W każdym razie strona południowoosetyjska nie ma z tym nic wspólnego" - oświadczyła cytowana przez agencję RIA-Nowosti rzeczniczka władz w Cchinwali, Irina Gagłojewa.

Osetia: My? To nie my!

Według RIA-Nowosti także w Ministerstwie Obrony Osetii Południowej oznajmiono, iż "w niedzielę ze strony oddziałów sił zbrojnych republiki ognia w stronę gruzińskiej granicy nie otwierano". "Żadnych incydentów zbrojnych na granicy Osetii Południowej i Gruzji w niedzielę nie odnotowano" - oświadczył rozmówca agencji w południowoosetyjskim resorcie obrony.

JS
Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «