Prokurator Ewa Koj z oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, który przeprowadzi ekshumację generała, mówi, że na pewno zostaną ustalone przyczyny śmierci.

"Termin odpowiedzi na pytanie, jak zginął generał, zakreślamy sobie do końca grudnia, ale myślę, że odpowiedź będzie znana jeszcze przed Bożym Narodzeniem" - powiedziała prokurator Koj DZIENNIKOWI.

Szanse na dokładne wyniki badań zwiększa fakt, że kiedy w 1993 roku przenoszono zwłoki generała z cmentarza lotników polskich w angielskim Newark na Wawel, były one w świetnym stanie.

"Zakładamy optymistycznie, że szczątki generała nadal są zmumifikowane, tak jak były według relacji świadków 15 lat temu" - mówi DZIENNIKOWI prokurator katowickiego oddziału IPN Dariusz Psiuk, który prowadzi wszczęte 3 września śledztwo.

W sukces wierzą także naukowcy. Profesor Jerzy Stanisław Gielecki z Katedry Anatomii Prawidłowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego jest przekonany, że jeśli do śmierci generała przyczyniły się osoby trzecie, sekcja zwłok to wykaże. "Nie mówię o sytuacji oczywistej, w której znaleziony zostanie otwór w czaszce po kuli bądź pocisk w ciele. Jeśli Sikorski został uduszony, to nawet po 65 latach da się to stwierdzić choćby na podstawie uszkodzenia kości gnykowej w szyi. Do jej urazu dochodzi w takiej sytuacji niemal zawsze" - mówi.

Do dziś oficjalna wersja mówi o wypadku lotniczym. Jednak wydarzenia z 4 lipca 1943 roku, kiedy czterosilnikowy bombowiec Liberator tuż po starcie z lotniska w Gibraltarze runął do wody, nadal są tematem spekulacji. Jedna z teorii mówi o zamachu i sfingowanej katastrofie.

Do września IPN nie chciał badać śmierci Sikorskiego. Jednak apele historyków zmieniły w końcu decyzję instytutu. Gdyby wyniki badań szczątków gen. Władysława Sikorskiego nie były jednoznaczne, nie wyklucza się scenariusza, w którym prokuratorzy zwrócą się do władz brytyjskich o przeprowadzenie ekshumacji zwłok generała Tadeusza Klimeckiego, szefa sztabu naczelnego wodza, również ofiary gibraltarskiej tragedii.