"Planujemy zwrócić się do Biura Bezpieczeństwa Narodowego i Biura Ochrony Rządu o materiały mogące okazać się pomocnymi w naszym postępowaniu" - powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk.

Wczoraj po południu w Gruzji konwój samochodów z prezydentami Lechem Kaczyńskim i Micheilem Saakaszwilim został zatrzymany przy granicy z Osetią Południową. W pobliżu rozległy się strzały. Nikomu nic się nie stało.

Prokuratura zbada, czy są podstawy do przyjęcia, że popełniono przestępstwo czynnej napaści na prezydenta - za co grozi do pięciu lat więzienia - lub wymuszenia przemocą określonego zachowania. Za to przestępstwo można spędzić za kratkami trzy lata.

Jeszcze w Tbilisi prezydent Lech Kaczyński mówił, że nie wyklucza, iż strzelali rosyjscy żołnierze. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji natychmiast temu zaprzeczyło i określiło incydent jako "gruzińską prowokację".