"Zakładników traktujemy tak, jak to określa konwencja o prawach jeńców wojennych. Mogą kontaktować się z rodzinami, nie są przetrzymywani w celach, śpią w swoich kajutach. Nie mogą tylko opuszczać statku" - relacjonuje jeden z piratów, który kazał się nazywać Daybed.

Dziennikarz BBC mógł nawet przez chwilę porozmawiać z Markiem Niskim, kapitanem uprowadzonego statku. Zapewnił on, że zakładnikom zezwolono na telefony do rodzin i że cała załoga jest w dobrej kondycji. "Na razie nie ma żadnych powodów do obaw" - podkreślił Polak.

Piraci powiedzieli też, że na razie nikt "poważny" nie rozpoczął z nimi negocjacji na temat uwolnienia zakładników i statku. "Ich wolność wciąż kosztuje 25 milionów dolarów" - przypomina Daybed.

Rano pojawiły się informacje, że piraci są gotowi obniźyć wysokość okupu do 15, a nawet 12 milionów dolarów, ale szybko zostały przez nich zdementowane.