Ostatni taki pobór w Polsce
Dla jednych to traumatyczne wydarzenie, dla innych powód do dumy. Dziś pobór do wojska przechodzi do lamusa, po tym, jak do koszar trafi 1200 ostatnich żołnierzy służby zasadniczej. Każdy następny wcielony do armii będzie już zawodowcem.
- "Armia zawodowa, ale nie profesjonalna"
- Chcesz do armii? To kosztuje...
- Polacy nie nadają się na żołnierzy
- Tegoroczny pobór nie będzie ostatnim?
- Koniec poboru nie oznacza amnestii dla poborowych
- Pierwsza przysięga zawodowców
- Polskie wojsko na gwałt wzywa poborowych
- MON wyrzuca urzędników i kończy z poborem
- Klich: Bez ulgi dla unikających armii
- W szpitalach i hospicjach brak pracowników
- Chcesz zarobić? Wstąp do wojska!
- Zmasowany atak na polską armię
- Przystojniacy w mundurach werbują do armii
- Premier odprawił w kamasze ostatnich poborowych
- Wojsko chwali się brygadami tygrysa
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ostatni żołnierze wcieleni do służby zasadniczej to 105 poborowych, którzy dziś przekroczą bramy koszar 3. Batalionu Zabezpieczenia stacjonującego na warszawskiej cytadeli. "I więcej poborowych w Polsce już nie będzie" - kwituje rzecznik Dowództwa Wojsk Lądowych, Sławomir Lewandowski.
Polska dołącza w ten sposób - po raz pierwszy w swojej historii - do grona państw, w których armia jest profesjonalna, a za unikanie służby nie grozi żadna kara.
"To przełomowe wydarzenie. Przez dwieście lat przekonanie, że każdy młody mężczyzna powinien trafić do wojska tak mocno wrosło w świadomość Polaków, że wielu nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej" - mówi DZIENNIKOWI historyk i polityk Tomasz Nałęcz.
Jak na pobór reagowali nasi przodkowie? "Rekruci uratowali Polskę przed klęską w 1920 roku. I dlatego przez całe dwudziestolecie międzywojenne wielu Polaków do wojska szło chętnie. Wielu: bo oczywiście nie wszyscy" - mówi historyk wojskowości generał Bolesław Balcerowicz.
Stosunek do armii zależał od statusu materialnego. "Dla młodzieży chłopskiej i tej z biedniejszych rodzin robotniczych wojsko było - przynajmniej czasowym - podniesieniem standardu życia. To był dla nich często pierwszy wyjazd pociągiem, mundur znacznie elegantszy niż codzinne ubranie" - mówi nam historyk Andrzej Ajnenkiel. "Trochę inaczej patrzyła na służbę wojskową młodzież inteligencka, której dryl wojskowy nie zawsze się podobał" - dodaje Ajnenkiel.
Opowieść Uniłowskiego o inteligencie Kamilu Kurancie, który w wojsku trafia na przełożonych ćwierćinteligentów wywołała w latach 30. ogromny skandal, bo wcześniej nikt wojska nie odważył się tak skrytykować.
Powojenne pobory były już calkiem inne. Pierwszy z 1944 roku organizowało Ludowe Wojsko Polskie, a potem przez dziesięciolecia służba w LWP, opiewana przez "Chabry z poligonu" była jednym z filarów PRL-owskiej propagandy. Ale chyba najsłabszym. Każdy kto otarł się o armię znał doskonale dwa wyrażenia: "fala” i "migać się od wojska".
"Ja od wojaka migałem się dobrych kilka lat. Nie przychodziłem na wezwania, opowiadałem że jestem chory. Wreszcie mnie zgarnięto i chcąc nie chcąc trafiłem do aresztu, a potem do jednostki" - mówi DZENNIKOWI wokalista Janusz Panasewicz (pobór 1980). Panasewiczowi jednak służba wojskowa wyszła na dobre. To wojskowa znajomość doprowadziła do powstania zespołu Lady Pank.
Wielu wojsko było jednak nie w smak, a na zalew wojskowej propagandy popkultura reagowała tekstami przeciw armii. "Piosenka o Jacku Staszelisie" Jana Krzysztofa Kelusa i "Jeśli zobaczę cię z żołnierzem" Kobranocki to najbardziej znane antywojskowe songi. Z czasem zaczęły powstawać też zorganizowane ruchy oporu przeciw poborowi. Najsilniejszym był Wolność i Pokój Jana Marii Rokity i Konstantego Miodowicza.
Upadek PRL-u to powolna ewolucja w kierunku nowoczesnej armii. Zaczęto głośno mówić o patologiach poboru - najpierw jego czarne oblicze pokazał "Kroll" Władysława Pasikowskiego, a potem "Samowolka" Feliksa Falka. W międzyczasie drastycznie skrócono czas służby: z 24 miesięcy do jednego roku, dodatkowo od 2004 roku co pół roku skracano go o miesiąc.
Dziś nikt nie ma wątpliwości: formuła armii z poboru jest wyczerpana. "Nastąpił przełom technologiczny na polu bitwy. Armie z poboru, choćby liczne tak jak iracka, były kompletnie nieskuteczne w starciu z dobrze uzbrojonymi jednostkami profesjonalnymi. W Polsce przebudowę armii w zawodową zarządził <doktor rynek>. "Trwała długo, a z tego, że nareszcie się skończyła" - mówi DZIENNIKOWI ekspert wojskowości Wojciech Łuczak.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!