Ekolodzy w Koninie mają policyjne zarzuty
Policja w Koninie postawiła sześciu ekologom z Greenpeace, którzy protestowali na kominie elektrowni, zarzuty bezprawnego wejścia na teren zakładu. Wczoraj 11 ekologów z Greenpeace'u wdrapało się na jeden z kominów zespołu elektrowni Pątnów-Adamów-Konin w Koninie. Na platformie okalającej komin na wysokości 100 metrów rozwiesili transparenty. Po 10 godzinach sześcioro z nich zeszło na dół i to oni dostaną zarzuty. Pozostałych pięcioro nadal wisi na kominie.
- Nie ukarzą Greenpeace'u za atak na kopalnię
- Ekolodzy zeszli z komina
- Ekolodzy z Greenpeace starli się z górnikami
- Ekolodzy bronią jeziora przed kopalnią
- "Ekolodzy pokrzyczeli swoje hasła i poszli"
- Ekolodzy zapłacą kopalni?
- Greenpeace zapłaci elektrowni w Koninie
- Kolejka na Kasprowy Wierch jest nielegalna?
- Atak zielonych komandosów w centrum Warszawy
- Sarko-Obama zachęca do walki o klimat
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Akcja protestacyjna w elektrowni trwa już drugi dzień. Wczoraj 11 ekologów wdrapało się na 150-metrowy komin. Na platformie okalającej komin na wysokości 100 metrów wywiesili transparenty "Zostawcie węgiel" oraz "Węgiel - nie spalcie naszej przyszłości". Po 10 godzinach protestu szóstka ekologów zeszła na dół. Tam czekali już na nich policjanci, którzy zabrali protestujących na przesłuchanie. Dziś usłyszeli zarzuty wtargnięcia na cudzy teren bez zgody właściciela i zostali zwolnieni.
Wczoraj rano władze kopalnii wezwały policję, która przepędziła grupę protestujących pod bramą. Nie udało się jednak ściągnąć ekologów z komina. Ekolodzy zapowiadają, że nie zejdą z komina, dopóki premier oficjalnie nie zapewni, że Polska polityka będzie odchodzić od węgla i inwestować w odnawialne źródła energii. A jak zejdą, też pewnie policja postawi im zarzuty.
To kolejny protest Greenpeace'u. W zeszłym tygodniu protestowali przy kopalni odkrywkowej "Konin". Wtedy też interweniowała policja.Wczoraj władze kopalni zapowiedziały, że zażądają od organizacji 350 tysięcy złotych odszkodowania - tyle kosztowało odkrywkę przerwanie prac wydobywczych na dwie godziny.
Zarówno ekologom, którzy weszli na komin, jak i tym, którzy wtargtnęłi na teren odkrywki grozi grzywna, ograniczenie wolności lub rok więzienia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!