Przekleństwo dodaje pewności siebie
"Przekleństwa stale towarzyszą człowiekowi i widzę, jak ta sfera staje się coraz większa, bo przenosi się do mediów" - mówi DZIENNIKOWI kulturoznawca, profesor Roch Sulima. I wyjaśnia, że używanie przekleństw to tani sposób nadawania sobie pewności w sytuacjach stresowych. Dziś "Dzień bez przekleństw".
- Britney chowa w piosenkach przekleństwa
- "Dziś wszystko jest zajebiste"
- Lepiej przekląć, niż... zachorować
- Przeklinać w pracy? To trzeba umieć
- Wulgarny atak na Tomasza Lisa
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przekleństwa są nieuniknione w pewnych sytuacjach życiowych. Kiedy nie potrafimy inaczej wyrazić emocji to obrzucamy się przekleństwami. Norma poprawnej polszczyzny tego nie akceptuje i mówię to jako członek rady języka polskiego, ale życie jest zawsze nieodgadnione i nie wiadomo co nas może spotkać.
Właśnie dzisiaj w dniu bez przekleństw na zajęciach poświęconych kulturze karnawału użyłem przekleństw jako języka karnawałowego, a więc przekleństwo jest niewykorzenialne. To jest coś co zawsze ma jakiś aspekt magiczny. Jest czymś, co służy także nie tylko wyrażeniu własnej ekspresji, ale także zaklinaniu świata, a więc nadawaniu mu statusu innego niż ma w świecie rzeczywistym.
To jest coś, co przekracza codzienny potoczny rytm świata. Z pojęciem przeklinać wiąże się słowo zaklinać, a więc w jakimś sensie powoływać na moce, które są gdzieś poza światem. Przekleństwa stale towarzyszą człowiekowi i widzę jak ta sfera przekleństwa staje się coraz większa, bo przenosi się do mediów. W mediach też się klnie i nie tylko poza ekranem, poza mikrofonem.
To jest tani sposób nadawania pewności siebie w tak skomplikowanym świecie. A do tego narzędzie w postaci przekleństwa mamy zawsze pod ręką. Zawsze jest blisko nas i możemy go użyć i wzmacniać swoją pozycję, samopoczucie. Są takie realne sfery życia, gdzie te przekleństwa są potrzebne. To jest język potoczny w takich sytuacjach codziennych.
Kiedyś też miałem sytuację, kiedy musiałem użyć przekleństwa i to mnie w sensie towarzyskim wyniosło w górę. Okazało się, że i ja ten język znam. To był incydent, który zmusił mnie do posłużenia się językiem tamtejszej wspólnoty.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!