Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Janek Wiśniewski ma w Gdyni swoją tablicę

2008-12-17 | Ostatnia aktualizacja: 19:40 | Komentarze: 0 | skomentuj

W Gdyni i Szczecinie upamiętniono 38. rocznicę tragicznych wydarzeń z grudnia 1970 roku. Przy pomniku ofiar - w pobliżu przystanku kolejki SKM Gdynia-Stocznia, skąd przed 38 laty padły pierwsze strzały do robotników - odsłonięto tablicę z nazwiskami 18 pomordowanych gdynian. Do dziś nie wiemy, ile osób dokładnie zginęło na całym Wybrzeżu.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

>>>Zobacz wstrząsające zdjęcia z grudnia 1970 roku

Fragment tablicy jest poświęcony Jankowi Wiśniewskiemu, czyli 18-letniemu wówczas Zbyszkowi Godlewskiemu. To jego ciało na drzwiach nieśli robotnicy ulicami Gdyni. Do tego wydarzenia nawiązuje ballada ze słowami "Janek Wiśniewski padł" autorstwa Krzysztofa Dowgiałły. Nie znał on nazwiska ofiary, więc użył przypadkowego imienia i nazwiska: Janek Wiśniewski. Janek Wiśniewski, jako bohater piosenki, stał się symbolem tamtych wydarzeń, bardziej znanym nawet od swojego pierwowzoru.

Bezpośrednim pretekstem do wydarzeń grudniowych w 1970 roku stało się ogłoszenie 13 grudnia podwyżki żywności. Ówczesna władza dla uspokojenia ogłosiła obniżki cen między innymi telewizorów, a takze parowozów i innych dóbr niekonsumpcyjnych. To jeszcze bardziej rozsierdziło robotników.

14 grudnia rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej, który 15 grudnia rozszerzył się także na Stocznię Gdyńską, Port Północny i Stocznię Remontową w Gdańsku. Robotnicy wyszli na ulice i starli się z oddziałami Milicji Obywatelskiej. Spalono Komitet Wojewódzki PZPR w Gdańsku.

I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka zezwolił milicji na użycie broni i nakazał wprowadzenie do Trójmiasta 25 tysięcy żołnierzy oraz 1300 czołgów i transporterów opancerzonych. Wydawało się, że sytuacja została uspokojona po porozumieniu, zawartym przez strajkujących z władzami.

Wicepremier Stanisław Kociołek w telewizyjnym wystąpieniu wezwał robotników do powrotu do pracy. Kiedy 17 grudnia o świcie robotnicy szli do Stoczni imienia Komuny Paryskiej, milicjanci i żołnierze otworzyli do nich ogień. Zginęły lub zostały ranne setki osób.

W grudniu strajki wybuchły też w Elblągu, Słupsku i Szczecinie. Do zamieszek na mniejszą skalę doszło również w Krakowie i Wałbrzychu, strajki zaś wybuchły w Warszawie, Wrocławiu, Nysie, Białymstoku i Oświęcimiu. Według oficjalnych źródeł, na Wybrzeżu zginęło 45 osób, w tym żołnierz i dwóch milicjantów. 1165 osó zostało rannych, aresztowano około trzech tysięcy osób. Były przypadki rozjeżdżania ludzi gąsienicami czołgów.

Do dziś nikt nie poniósł odpowiedzialności za strzelanie do robotników.

Andrzej Geller
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «