Polski murarz zmarł w drodze na święta
Trzej polscy murarze wracali samochodem z Francji do Polski. Jechali do kraju na święta. Kiedy zatrzymali ich niemieccy policjanci - do rutynowej kontroli - okazało się, że jeden z murarzy nie odzywa się, nie chce pokazać dokumentów, ani wysiąść z samochodu. Mężczyzna nie mógł tego zrobić... bo nie żył od dwóch godzin. Jego znajomi tłumaczyli, że nie zauważyli, kiedy zmarł ich kolega.
- Pierwsza ofiara zimy - winny alkohol
- Matka zostawiła dziecko na torach
- Wypadek autokaru w Anglii. Nie żyje Polak
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dwaj murarze byli przekonani, że ich kolega po prostu przysnął podczas długiej podróży z Francji. Gdy w Niemczech ich samochód zatrzymała policja, okazało się, że ich znajomy, 56-letni murarz, nie żyje.
Mężczyźni na próżno usiłowali dobudzić "śpiącego" kolegę. Wezwany na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził zgon i ustalił, że śmierć nastąpiła około dwóch godzin wcześniej.
Murarze przyznali, że w drodze ich kolega wypił dużo alkoholu. Rzecznik policji poinformował, że obdukcja przeprowadzona przez Instytut Medycyny Sądowej w Greifswaldzie (Meklemburgia-Pomorze Przednie) wykluczyła pobicie lub inne działania przestępcze jako przyczynę zgonu.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!