Polska literatura tworzy z nas naród
Na czym polega kłopot z kanonem lektur szkolnych? Myślę, że przede wszystkim na tym, że szkoła za bardzo pragnie być lubiana. Skracamy, zmieniamy, kombinujemy, usiłujemy dopasować ten kanon do prawdziwych czy domniemanych potrzeb i gustów młodzieży. Oczywiście lektury powinny zachęcać do czytania, ale są granice dostosowania - pisze w DZIENNIKU Robert Kostro, dyrektor Muzeum Historii Polski.
- MEN już dobrze wie, co ma wiedzieć uczeń
- Kanon lektur bez eksperymentów
- Książki, które definiują polską kulturę
- Szejkowie przebudują Hotel Lambert
- Literatura ma nauczyć jasności myślenia
- Lista książek absolutnie zakazanych
- Bez tych lektur nie da się być inteligentem
- Lista pokazuje różnorodność literatury
- "Polskości uczyć się trzeba od Jana Pawła"
- Literatura budzi szacunek do słowa
- Kanon lektur jest elementem tradycji
- Luty: Pokażmy ogólny obraz naszej kultury
- Lektury? Kładę nacisk na poezję
- Książki, które każdy uczeń musi znać
- W sobotę otwarcie po remoncie Pałacyku Sienkiewicza w Oblęgorku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy jakikolwiek kanon może być atrakcyjny? Obawiam się, że gdybyśmy co roku wpisywali do niego najlepiej sprzedające się książki, to i tak uczniowie studiowaliby je z taką gorliwością jak dziś "Kordiana" czy "Treny". Ambitniejsi, mając 15 czy 18 lat, biorą książkę, która ma prowokować, wykazać ich samodzielność myślenia, pomóc zaimponować dziewczynie (chłopakowi) albo i nauczycielowi. Lektury masowe są natomiast wyznaczane przez różne zjawiska sub- czy popkulturowe, a nie przez szkołę.
Kanon jest przede wszystkim instrumentem przyswajania idiomów kulturowych. Kultura narodowa jest swoistym alfabetem, w który trzeba młodego człowieka wtajemniczyć. Obejmuje on nazwiska, postaci literackie czy wydarzenia historyczne, które tworzą trwalszą strukturę dialogu - sporu ciągnącego się często z pokolenia na pokolenie. W sporze tym przesuwają się fronty, zmieniają sojusze, ale pozostają pewne dzieła, postacie literackie, metafory, które mają charakter stałych punktów odniesienia.
Kiedy mówimy: "Konrad", "Kmicic" czy "Wokulski", to mamy w pamięci system odniesień kulturowych, które tworzą z nas naród czy społeczeństwo, a nie hordę, tłum czy masę. Kanon literacki jest jak program komputerowy - w jakimś sensie zawsze ogranicza, ale z drugiej strony czyni w ogóle możliwym korzystanie z urządzenia. A zatem układanie listy lektur nie polega na wybieraniu książek, które lubimy, ale takich, które stanowią istotne punkty odniesienia całego systemu. Można nie lubić Słowackiego czy Sienkiewicza, ale bez Sienkiewicza nie zrozumiemy przecież Żeromskiego. Można nie lubić Gombrowicza, ale próba rozumienia bez niego współczesnej kultury polskiej nie może się powieść.
Większa część moich propozycji nie wymaga specjalnych wyjaśnień. Kanon dla literatury staropolskiej i XIX-wiecznej aż po dwudziestolecie międzywojenne jest ukształtowany i irytujące jest szukanie tu udziwnień. Oczywiste braki (np. Dąbrowska czy Skamandryci) są podyktowane jedynie narzuconą liczbą 20 pozycji. Myślę natomiast, że począwszy od drugiej wojny światowej ta hierarchia jeszcze się nie ukształtowała. Widziałbym tu większy margines dla sporu i eksperymentów.
Nie bałbym się wprowadzenia do kanonu lektur innych form niż beletrystyka i poezja. Uważam, że zbyt rzadko sięga się w szkole do literatury pamiętnikarskiej i eseistyki. Wreszcie warto porozmawiać o włączeniu do kanonu tekstów o charakterze publicznym takich jak ważne wykłady, np. noblowski wykład Miłosza, wystąpienie Wałęsy w Kongresie USA czy wybór homilii Jana Pawła II. To są teksty użytkowe, których znaczenie daleko wykracza jednak poza doraźność, to są teksty - pomniki kultury narodowej.
Mój osobisty kanon lektur:
Jan Kochanowski, "Pieśni" i "Treny"
Adam Mickiewicz, "Pan Tadeusz", "Dziady", liryki
Juliusz Słowacki, "Kordian", "Beniowski", wiersze
Zygmunt Krasiński, "Nie-Boska komedia"
Cyprian Kamil Norwid, poezje
Henryk Sienkiewicz, "Potop"
Bolesław Prus, "Lalka"
Stanisław Wyspiański, "Wesele"
Stefan Żeromski, "Popioły" lub "Przedwiośnie"
Władysław Reymont, "Ziemia obiecana"
Tadeusz Borowski, wybór opowiadań
Gustaw Herling-Grudziński, "Inny świat"
Witold Gombrowicz, "Dzienniki"
Jerzy Stempowski, wybrane eseje
Andrzej Bobkowski, "Szkice piórkiem"
Józef Mackiewicz, "Droga donikąd"
Sławomir Mrożek, "Tango"
Czesław Miłosz, poezje
Zbigniew Herbert, poezje
Jan Paweł II, wybór homilii





















~Wiesława Ferlacka2011-01-09 03:41
Witam,
Korzystając z okazji, pragnę podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Biorąc pod uwagę rozdzielność religii od państwa, która jest marzeniem wielu Polaków, ujmowanie na liście tekstów religijnych jest zasadniczo niestosowne (choćby wobec mniejszości, które -czy się chce, czy nie - jednak istnieją i mogą czuć dyskomfort czytając cudze teksty religijne, a nie mogąc własnych).
Jan Paweł II nie jest moim przywódcą duchowym, ani na tyle autorytetem, bym pragnęła, ażeby moje dziecko miało obowiązek szkolny zapoznać się z jego tekstami, i to na ocenę.
Uwielbiam Sienkiewicza, ale i tu wybór tytułu nie jest najszczęśliwszy z podobnych względów. Jednak, akurat w tym przypadku, protestanckie dziecko zostanie raczej zrażone niż zachęcone do zapoznawania się z religią katolicką.
Sądzę, iż dobór lektur jest istotny z punktu widzenia "stosunku do innych" wierzeń, narodów, kultur, ... Literatura ma przecież łączyć naród, a nie dzielić.
Pozdrawiam i dziękuję za wysłuchanie :)
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!