Do wypadku doszło w czwartek wieczorem. Policja dopiero wysłała krew kierowcy do badań - nie wiadomo więc jeszcze, czy był trzeźwy. Ale oprócz braku nieuwagi przyczyną zderzenia mogło być też to, że pociąg jechał o niecodziennej porze - nie był ujęty w rozkładach, a tylko przetaczano go z jednej stacji do drugiej.

"Samochodem jechali ludzie z okolicznych miejscowości, być może byli przyzwyczajeni, że o tej porze nigdy nie jeździ tam pociąg" - mówi DZIENNIKOWI Stanisław Pelc z policji w Strzyżowie.

Na tym samym przejeździe dwa lata temu także doszło do tragedii. Pociąg zmiażdżył samochód z młodą parą jadącą na wesele.