Damian K. przyznał się do serii podpaleń. Policjantom tłumaczył, że podpalał dla zabawy. Chciał zobaczyć na żywo akcję gaśniczą. Teraz 27-latek siedzi w areszcie i czeka na rozprawę - akt oskarżenia już trafił do sądu.

Mężczyzna podpalał kamienice w centrum Łodzi od listopada 2007 do marca 2008. W tym czasie wywołał dziewięć pożarów. Do najtragiczniejszego doszło w grudniu 2007, kiedy to Damian K. podpalił drewnianą klatkę schodową i poddasze. W pożarze zginęły dwie kobiety i mężczyzna mieszkający na poddaszu. Kolejne dwie osoby trafiły do szpitala podtrute dymem. Kilkanaście rodzin straciło wtedy dach nad głową.

Według śledczych, podpalacz działał nad ranem - rozlewał łatwopalne substancje wśród śmieci, starych ubrań i drewnianych elementów konstrukcji takich jak drzwi, drabiny, czy balustrady. Najczęściej sam informował o pożarze straż pożarną, a później w tłumie gapiów obserwował akcję gaśniczą.

Damian K. już usłyszał zarzuty - w przypadku grudniowego pożaru odpowie za zabójstwo trzech osób dokonane ze szczególnym okrucieństwem, za resztę podpaleń dostał zarzut spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.