Jego gniew wzbudziło wykorzystanie przez TVP piosenki "Gdy nie ma dzieci". W programie emitowanym przez TVP utwór został wyemitowany ze zmienionymi słowami. "Piosenka zarejestrowana jest jako utwór łączny, TVP nie może sobie zmieniać słów jak jej się podoba i wykorzystywać piosenki w takiej formie" - mówi DZIENNIKOWI zdenerwowany Kazik Staszewski.

"Tu już nawet nie chodzi o ideologiczną wymowę programu, ale o jego żenujący poziom. Grzeczność nakazuje w takim wypadku zapytać autora o zgodę. Mnie nikt o nią nie zapytał" - dodaje Kazik.

Artysta mówi, że to już prawie tradycja, że autorzy "szopki" nie pytają twórców o zgodę na wykorzystanie ich utworów w programie. Jednak w czasie kilku lat, kiedy program był transmitowany, zmieniło się prawo autorskie i - zdaniem Kazika - teraz TVP powinna pytać o zgodę.

"To nie chodzi o to, żeby TVP mnie przeprosiła, tylko o to, żeby na drugi raz się zapytała. Nie podoba mi się, że moje utwory są wykorzystywane w takim programie" - tłumaczy Kazik.

Aneta Wrona, ostatnia rzeczniczka telewizji, nie odbierała telefonu. W związku z zamieszaniem kadrowym w telewizji, nikt inny nie chciał skomentować zarzutów Kazika.