Zdaniem Szejnfelda, sytuacja jest bardzo poważna. Przez Ukrainę dostawy do Polski praktycznie zostały wstrzymane. Otrzymujemy jedynie paliwo, które jest potrzebne do prawidłowej eksploatacji gazociągu.

Większość dostaw rosyjskiego gazu została przeniesiona na przejście graniczne z Białorusią. Teraz ten surowiec płynie do nas Gazociągiem Jamajskim. Ten jednak jest już w pełni wykorzystany, a jego moce nie wystarczają na dostawy z Rosji na normalnym poziomie.

Zastępca szefa Urzędu Regulacji Energetyki twierdzi, że do Polski dociera 5 proc. gazu mniej niż zwykle.

Według Szejnfelda rząd już zastanawia się, czy nie ograniczyć ilości gazu docierającego do przemysłu. "Dzisiaj będziemy rozstrzygać, czy posiadając zapasy handlowe i magazyny strategiczne nie powinniśmy, choćby prewencyjnie, wprowadzić mechanizmy ograniczenia dostaw" - mówił w Radiu PIN wiceminister. Szejnfeld nie chciał jednak zdradzić jak duże będą cięcia w dostawach.

Polityk mówił także o budowie bezpieczeństwa energetycznego Polski poprzez możliwość sprowadzania gazu także z innych kierunków. Najlepszym rozwiązaniem, w jego opinii, jest zakończenie budowy gazoportu i import gazu skroplonego LNG.

W listopadzie ubiegłego roku premier Donald Tusk podczas wizyty w Katarze rozmawiał o dostawach katarskiego skroplonego gazu ziemnego do Polski. Rząd liczy, że takie dostawy będą możliwe od 2013 roku, kiedy to powstanie w Polsce portowy terminal gazowy.