Biuro do spraw narkotyków i przestępczości ONZ zebrało dane z 198 krajów świata. Z raportu wynika, że na świecie zabijanych jest rocznie ponad 740 tysięcy ludzi. (dane z 2004 roku). 490 tysięcy z nich to ofiary morderstw. Pozostałych zabito na terenach objętych konfliktami zbrojnymi - padli ofiarą żołnierzy, albo uzbrojonych i skonfliktowanych ze sobą grup.

Polska na szczęście znalazła się w grupie państw, w których zabóstwa należą do rzadkości. Liczba ofiar morderstw w przeliczeniu na 100 tysięcy mieszkańców wynosi dokładnie 1,6. Takie same wskaźniki odnotowano także w Belgii czy Wielkiej Brytanii.

Optymistyczny raport ONZ nie zaskoczył policji. "Polska nie ma się czego wstydzić. Liczba przestępstw, w tym zabójstw, konsekwentnie spada. Jest na poziomie porównywalnym do krajów Europy Zachodniej, a w wielu przypadkach wypadamy lepiej" - mówi rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski. Z policyjnych statystyk wynika, że liczba ta systematycznie maleje. W 2007 roku zamordowano 512 osób. Zaś w okresie od stycznia do listopada minionego roku zabito 400 osób. Policja tę tendencję tłumaczy przede wszystkim wyeliminowaniem największych zorganizowanych grup przestępczych.

To właśnie w gangsterskich porachunkach, albo z rąk przestępców ginęła znacząca grupa osób zabitych na początku 2000 roku. "Nie było tygodnia bez głośnej strzelaniny czy brutalnego napadu, w których ginęli ludzie. Teraz sytuacja się odwróciła. Ponad 60 procent zabójstw w Polsce dokonanych jest w wyniku sprzeczki, najczęściej w grę wchodzi alkohol" - dodaje Sokołowski. Ofiara i sprawca są często spokrewnieni - do zabójstw dochodzi też w patologicznych rodzinach. Motyw może być błahy. Tak jak w przypadku zabójstwa sprzed dwóch tygodni. Pijany 50-latek z Zielonej Góry, pchnął nożem swoją żonę, bo wypiła jego wodę kolońską. Obecnie motywy rabunkowe, seksualne, czy porachunki mafijne, to przyczyny jedynie 10 procent zabójstw.