Żemek był dyrektorem generalnym FOZZ oraz współpracownikiem wywiadu wojskowego. Donosił od początku lat 70. aż do 1990 roku. Nadano mu pseudonim Dik. Pracował dla oddziału Y, który zajmował się nielegalnym zdobywaniem pieniędzy na operacje wojskowych służb. To właśnie ta jednostka zorganizowała działalność FOZZ.

Ale fundacja Sławek, która pomaga byłym więźniom, zainteresowała się innymi umiejętnościami Żemka. Jak tłumaczy "Rzeczpospolitej" Marek Łagodziński, prezes fundacji, Żemek ma kilkunastoletnie doświadczenie w uczeniu za granicą języków: hiszpańskiego, francuskiego, angielskiego i niemieckiego. Rok temu aferzysta postanowił rozpocząć współpracę z fundacją.

"Udostępnił na jej rzecz autorską metodę nauki kilku języków obcych SprintLo" - opowiada Łagodziński. "Metoda polega na tym, że na pierwszych lekcjach poznaje się predyspozycje ucznia według skomplikowanego klucza" - dodaje. Jak bardzo jest on skomplikowany? "Sprawdza się między innymi, czy dana osoba lepiej uczy się ze słuchu czy też może jest wzrokowcem lub reaguje na kolory. Na tej podstawie decyduje się, którą z metod skojarzeniowych wobec niej zastosować" - wyjaśnia Łagodziński.

Metoda jest już po pierwszych testach. Żemek uczył nią współwięźniów w Rzeszowie i na ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Nie wiadomo z jakimi rezultatami. Wiadomo za to, że nie tylko więźniowie będą uczyli się języków przy wykorzystywaniu metody i samej metody. Jej tajniki mają poznać także nauczyciele.

Czy współpraca z aferzystą nie jest problemem dla fundacji Sławek? "Wśród skazanych - podopiecznych fundacji Sławek - jest wiele bardziej kontrowersyjnych osób niż on. Niedawno na wolność wyszedł człowiek, który zabił żonę. Czy on nie jest kontrowersyjny?" - pyta w "Rzeczpospolitej" Łagodziński. "Żemek to nie jest zły człowiek. Przegadaliśmy wiele godzin i wiem, że on naprawdę chce się zaangażować w działalność fundacji po opuszczeniu zakładu karnego" - podkreśla.

Żemek na wolność wyjdzie za cztery lata. Tyle zostało mu do odsiadki z 11-letniego wyroku.