Strzał padł tuż po godzinie 13 w centrum Zielonej Góry, przy placu Wyzwolenia.

"Funkcjonariusze podróżowali nieoznakowanym radiowozem. W pewnym momencie uderzył w nich inny samochód. Wtedy broń wypaliła" - mówi DZIENNIKOWI jeden z funkcjonariuszy zielonogórskiej policji proszący o zachowanie anonimowości. Policjant został ranny w udo. Z informacji od lekarzy wynika, że jego życiu nic nie zagraża. Krwotok udało się zatamować.

"Broń, która wypaliła, należała do naczelnika wydziału przestępczości gospodarczej zielonogórskiej policji. To nieszczęśliwy wypadek" - tłumaczy nasz rozmówca. Najprawdopodobniej autem, które uderzyło w radiowóz, uciekali mężczyźni, którzy mieli być zatrzymani. To szajka zajmująca się wyłudzaniem kredytów. Nie jest wykluczone, że błędem oficera była jazda z odbezpieczoną bronią. Wszystkie szczegóły zdarzenia zostaną teraz wyjaśnione w specjalnym śledztwie pod nadzorem prokuratury.