Propozycja posyłania sześciolatków do pierwszych klas oraz umożliwienie samorządom przekazywania szkół stowarzyszeniom czy fundacjom, znalazły się w tej samej ustawie o systemie oświaty. Wciąż nie jest ona uchwalona i nie wiadomo, czy w ogóle wejdzie w życie. Dlaczego? Bo przeciwko jest zarówno PiS, co może przełożyć się na prezydenckie weto, jak i Lewica, której głosy są konieczne do ewentualnego odrzucenia weta. "Obawiamy się, że gminy, które teraz dokładają do szkół, będą masowo się ich wyzbywały na rzecz tych prywatnych podmiotów, które zadeklarują, że poprowadzą szkołę najtaniej. To doprowadzi do zubożenia szkół i obniżenia poziomu nauczania" - tłumaczy posłanka Teresa Wargocka, która nad ustawą pracuje z ramienia PiS.

Podobne zastrzeżenia ma SLD. "Chcemy, by zapis o przekazywaniu szkół dotyczył tylko małych placówek, poniżej 50 uczniów" - mówi Artur Ostrowski, poseł Lewicy z sejmowej komisji edukacji. Jego zdaniem to kompromisowe rozwiązanie. "Skoro minister Hall twierdzi, że jej intencją jest ratowanie małych wiejskich szkół z biednych gmin, którym grozi likwidacja, to taki zapis wystarczy" - mówi Ostrowski. Twierdzi, że takie rozwiązanie będzie zaworem bezpieczeństwa, bo propozycja PO grozi wyprzedażą szkół przez samorządy, które w ten sposób będą chciały pozbyć się odpowiedzialności. "Obawiamy się, że szkoły będą przejmować krewni i znajomi królika, że nowi właściciele nie zapewnią wysokiego poziomu nauczania" - wylicza poseł.

SLD stawia jeszcze dwa inne warunki, od których uzależnia poparcie ustawy. Chce, aby opinia kuratora o tym, czy szkołę można przekazać prywatnemu podmiotowi, była wiążąca dla rady gminy oraz by nauczyciele pracujący w takiej placówce zatrudniani byli na podstawie Karty nauczyciela, a nie kodeksu pracy, co dawałoby im takie same przywileje jak pedagogom ze szkół publicznych i chroniło przed wolnorynkowym prawem.

PiS, które także nie godzi się na prywatyzację szkół w wersji PO, domaga się, by w ustawie oświatowej zapisano dodatkowo, że samorząd ma obowiązek zapewnienia dzieciom w wieku 3-5 lat wychowania przedszkolnego. "Nie może być gminy, w której nie ma przedszkola" - mówi Wargocka.

Swoje poprawki obie partie zamierzają zgłosić w środę podczas drugiego czytania projektu ustawy w Sejmie. Co na to PO? Poseł tej partii Cezary Urban podkreśla, że resort edukacji jest bardzo zdeterminowany, by przeprowadzić reformę. Zapewnia, że są sprawy, o których można dyskutować, jak np. warunki przekazywania szkół. "W jednym jednak nie ustąpimy: w sprawie zatrudniania nauczycieli na podstawie Karty nauczyciela" - dodaje Urban.

"W takim razie się nie dogadamy" - ostrzega opozycja. I przypomina, że rządowi kończy się już czas na przyjęcie ustawy, bo - jak zadecydowała minister Hall - w marcu dyrektorzy muszą wysłać do rodziców zawiadomienia informujące, że od tego roku szkolnego mogą posłać sześcioletnie dziecko do pierwszej klasy.