Miał pół godziny, żeby się powiesić
O godzinie 4.40 strażnik zauważył, że Roberta Pazika, skazanego za uprowadzenie i morderstwo Krzysztofa Olewnika, nie widać w monitoringu celi - ustalił DZIENNIK. Wszczął alarm. Nie dało się już jednak nic zrobić. Pazik powiesił się na prześcieradle, w kącie, którego nie obejmował zasięg kamery.
- Zabójca Olewnika pod specjalnym nadzorem
- "Siedziałem z porywaczami Olewnika"
- "Nie wierzę, że Pazik sam się zabił"
- Polacy chcą komisji w sprawie Olewnika
- Skazani w sprawie Olewnika są monitorowani
- Potrzebujemy komisji śledczej
- Premier przyjął rezygnację Ćwiąkalskiego
- Mordercę Olewnika powinna śledzić kamera
- Dożywocie dla zabójcy Krzysztofa Olewnika
- Czy mordercę zmuszono do samobójstwa?
- Morderca się powiesił. Ktoś o to zadbał?
- Ćwiąkalski: Nie mam sobie nic do zarzucenia
- Morderca Olewnika ostrzegał, że się zabije
- Olewnik zginął zamiast niego?
- PiS chce nowej komisji śledczej
- Graś: Dajmy popracować specjalistom
- Prezydent nie wierzy w samobójstwo Pazika
- Cele więźniów będą stale monitorowane
- Samobójstwo więźnia. Ktoś zaciera ślady?
- Samobójstwo Pazika: wszystko na jedną kartę
- Oprawca biznesmena powiesił się w celi
- Ziobro: Ćwiąkalski musi odejść
- Ziobro: Komisja musi powstać
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ostatni raz strażnik widział Roberta Pazika o godzinie 4 nad ranem. Morderca miał więc ponad pół godziny, by ukryć się w kąciku sanitarnym, szybko przygotować sobie pętlę, zawiązać ją na szyi i pozbawić się życia. Gdy strażnicy wpadli do jego celi, znaleźli Pazika powieszonego w kącie. Lekarz próbował go reanimować, jednak bezskutecznie. O godzinie 5 stwierdził zgon.
"To była cela monitorowana, ale są w niej martwe pola i nie widać, co się tam dzieje. A o 4 rano rzadko się zagląda do celi. Strażnicy weszli do niej po tym, jak zaniepokoili się, że Pazika nie ma w polu widzenia od dłuższego czasu" - mówi DZIENNIKOWI Luiza Sałapa, rzecznik służby więziennej.
Dlaczego cała cela nie jest monitorowana, mimo że siedział w niej groźny więzień, który musiał być izolowany nawet od innych osadzonych? Który widywał się jedynie ze strażnikami? Wszystko przez prawo osadzonych do choć odrobiny prywatności.
Cele w polskich więzieniach nie są w całości monitorowane, aby więźniowie mogli zachować odrobinę prywatności. "W Stanach Zjednoczonych nikt się nie wiesza, bo tam nie ma możliwości, żeby więzień zniknął z pola widzenia kamery. Ubikacja jest tak obudowana, że zasłonięte jest tylko miejsce "przyziemienia" do deski sedesowej, a resztę widać" - mówi DZIENNIKOWI wysoki rangą oficer Centralnego Biura Śledczego.
38-letni Robert Pazik to jeden z trzech bandytów, którzy w sierpniu 2003 roku własnoręcznie udusili porwanego. Pazik miał założyć Olewnikowi plastikową torbę na głowę i zatłuc ofiarę łopatą. Z tej trójki nikt już nie żyje - Wojciech F. powiesił się w czerwcu 2007 roku jeszcze w areszcie, przed rozpoczęciem procesu. Kościuk powiesił się w celi w kwietniu zeszłego roku. Po jego śmierci Pazika, ostatniego żyjącego sprawcę mordu na Olewniku, objęto w płockim więzieniu specjalnym nadzorem.
Po śmierci Kościuka w kwietniu 2008 roku Pazik miał być objęty wyjątkową ochroną - specjalnie wyznaczony funkcjonariusz miał obserwować monitoring celi, a bezpośrednie kontrole zapowiadano nieregularnie "kilka razy na godzinę". Zawsze pilnowało go dwóch lub trzech strażników - do jego celi funkcjonariusze nigdy wchodzili pojedyńczo.
"Dyrektor więzienia usłyszał, że jeśli powiesi się jeszcze jeden, to następny będzie wisieć on" - zapowiadali po śmierci Kościuka wysocy rangą oficerowie więziennictwa.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!