Prokuratura może umorzyć sprawę Olewnika
Prokuratura w Bydgoszczy zadecyduje, czy skierować do sądu akt oskarżenia przeciwko Włodzimierzowi Olewnikowi. Śledczy twierdzili wcześniej, że we wrześniu biznesmen uderzył w twarz przesłuchującego go prokuratora, bo zdenerwował się, czytając akta sprawy zamordowanego syna. Postawiono mu zarzut pobicia. Teraz śledczy skłaniają się do umorzenia sprawy.
- "Krzysztof Olewnik mógł żyć"
- Błąd prokuratury zabił Krzysztofa Olewnika?
- Mecenas Olewników: Policja zawaliła sprawę
- Detektyw Rutkowski kłamał w sprawie Olewnika?
- Samobójstwo więźnia. Ktoś zaciera ślady?
- Prezydent nie wierzy w samobójstwo Pazika
- Morderca się powiesił. Ktoś o to zadbał?
- Ćwiąkalski: Nie mam sobie nic do zarzucenia
- PO nie chce komisji w sprawie śmierci Olewnika
- Potrzebujemy komisji śledczej
- Polacy chcą komisji w sprawie Olewnika
- Premier przyjął rezygnację Ćwiąkalskiego
- Uderzony prokurator nie odpuści Olewnikowi
- Ojciec Olewnika dostał zarzut pobicia
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kilka miesięcy temu, 10 września 2008 roku Włodzimierz Olewnik czytał w prokuraturze dokumenty dotyczące sprawy morderstwa jego syna. Jak nieoficjalnie dowiedział się wtedy DZIENNIK, część dokumentów w niekorzystnym świetle przedstawiła samego Krzysztofa Olewnika oraz innych członków rodziny. "Wśród analiz były i takie, według których część winy za tragedię ponosi rodzina Olewników. Chodzi o to, że zawierzyli prywatnym detektywom, m.in Krzysztofowi Rutkowskiemu, i nie informowali o wszystkim policjantów" - mówił nasz informator.
Prokuratura twierdzi, że podczas czytania tych dokumentów Włodzimierza Olewnika poniosły nerwy i uderzył jednego ze śledczych w twarz.
Sam Olewnik twierdzi, że rzucił się na prokuratora w geście "ludzkiej rozpaczy". Grozi mu do trzech lat więzienia. Internetowy serwis tygodnika "Wprost" podaje, że śledczy skłaniają się ku umorzeniu sprawy.
"Pana Olewnika spotkała wyjątkowa tragedia, której współwinne są organy ścigania. Działał więc pod wpływem silnego wzburzenia" - mówi "Wprost" jeden z bydgoskich prokuratorów. "Inna sprawa, że postawienie zarzutów panu Olewnikowi fatalnie wpłynęło na wizerunek prokuratury" - przyznaje.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!