Jeszcze w grudniu, gdy zaraz po zawieszeniu dotychczasowego prezesa Andrzeja Urbańskiego pojawiła się wiadomość, że telewizją będzie kierował były wszechpolak, szeregowi pracownicy z uśmieszkiem na twarzy witali się gestem kojarzącym się jednoznacznie z faszystowskim pozdrowieniem.

To był niemy komentarz do przeszłości nowego prezesa telewizji Piotra Farfała, byłego członka Młodzieży Wszechpolskiej. "Żartowano też z kolegów z fryzurami na kolano, że to oni teraz pójdą <w górę> - mówi nam dziennikarz TVP Info.

Ale szybko przestało być im do śmiechu. Teraz korytarze gmachów przy ul. Woronicza i przy placu Powstańców Warszawy przesiąknięte są strachem. "Odwołani sprzedają pocałunki śmierci. Ja nawet unikam chwalenia na forum byłych podwładnych, żeby im nie zaszkodzić" - mówi jeden ze zwolnionych menedżerów.

Nikt już nie wita się uniesioną w górę dłonią. Nikt się nie chce niepotrzebnie narazić, bo nowe szefostwo szybko wzięło się do pracy. Jedni albo nie wychylają się zza biurek, unikając niepotrzebnych konfliktów, inni szukają sposobu, jak się przypodobać kierownictwu.

Pewne jest jeszcze jedno - strach, nawet jeśli ukrywany, paraliżuje wielu pracowników. Do tego stopnia, że żaden z nich nie chce się wypowiadać pod nazwiskiem, tłumacząc, że przecież rozmowa z prasą to świetny powód do wyrzucenia z pracy.

"Wszyscy czekamy na to, co będzie dalej. Trwa korytarzowa giełda nazwisk osób przeznaczonych do zwolnienia" - mówi nam jeden z dziennikarzy serwisu internetowego TVP.

Na pierwszy rzut poszły osoby związane z poprzednim zarządem. Stanowiska stracili m.in. szefowa "Jedynki" Dorota Macieja, dyrektor programowa TVP Halina Przebinda, szefowa TVP Info Beata Jakoniuk-Wojcieszek oraz Krzysztof Rak kierujący "Wiadomościami".

We wtorek wypowiedzenia dostali kierownicy pięciu oddziałów regionalnych. "Właśnie się pakuję. Nie chcę komentować decyzji zarządu" - mówi nam Aleksandra Zawłocka, szefowa ośrodka w Warszawie, zwolniona kilkanaście dni wcześniej także ze stanowiska dyrektora Agencji Informacji nadzorującej wszystkie programy newsowe telewizji.

Nieoficjalnie wiadomo, że odwołania w najbliższym czasie mogą się też spodziewać dyrektorzy TVP Lublin, TVP Poznań i TVP Białystok.

To właśnie w Agencji Informacji dzieje się teraz najwięcej. Za zmiany tutaj odpowiada pełniący obowiązki szefa AI Janusz Sejmej, były dyrektor TVP3, którego dziennikarze podejrzewają o... ADHD. "Sejmej tak gorliwie wziął się za szukanie oszczędności, bieganie po redakcjach i oznajmianie decyzji zarządu, że wielu określa go mianem dyrektora z zespołem nadpobudliwości. Mówi i chodzi w podobnym, zawrotnym tempie. Ostatnimi czasy wszędzie go pełno" - mówi pracownik agencji.

Sejmej ogłosił na kolegium porannym, że honoraria pracowników spadną o co najmniej 10 proc. Nieoficjalnie zaczęło być głośno o tym, że szefostwo przymierza się też do renegocjacji kontraktów gwiazdorskich. Władze TVP wszędzie szukają oszczędności, które pozwolą zmniejszyć straty prognozowane w tym roku na 300 milionów złotych.

"Wszem i wobec mówi teraz, że wrócił z misją: ma tu w końcu zrobić porządki" - mówi jeden z pracowników "Wiadomości". Porządki oznaczają nie tylko zmiany w kadrach, ale i oszczędności. Ostre cięcia jeszcze pod koniec roku zapowiedział dziennikarzom AI wiceprezes TVP Tomasz Rudomino. "Oznajmił, że koniec z balami i żebyśmy zaczęli czytać gazety w internecie, bo ponoć mamy zaprenumerowanych za dużo tytułów" - mówi jeden z dziennikarzy AI. "Jakbyśmy kiedykolwiek chodzili na bale" - dodaje.

Gazety jeszcze nie zniknęły z półek w newsroomach, ale plan oszczędności wprowadzono w życie. O ile spadną pensje, komu nie przedłużą umowy? To najważniejsze pytania, jakie padają w kuluarowych rozmowach dziennikarzy. Co chwila pojawia się nowa plotka. "Ostatni news był taki, że w ramach oszczędności zamknięty zostanie serwis informacyjny tvp.info.pl" - mówi jeden z dziennikarzy serwisu.

"To bzdura, niech się dziennikarze wezmą do pracy i nie zajmują plotkami" - komentuje w rozmowie z DZIENNIKIEM Janusz Sejmej.