Polityk wyłudzał pieniądze od Olewników?
Baron SLD Grzegorz Korytkowski będzie pierwszym politykiem, który usłyszy prokuratorskie zarzuty w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Jak dowiedział się DZIENNIK, śledczy są również bliscy ustalenia tożsamości wysokiego rangą funkcjonariusza z komendy głównej policji, który mógł przez lata mataczyć w śledztwie.
- Ta siódemka wyjaśni śmierć Olewnika
- Scotland Yard wyjaśni sprawę Olewnika?
- Awantura o umorzenie sprawy Olewnika
- Czy "Mózg" naciskał na morderców Olewnika?
- 20 pytań w sprawie śmierci Olewnika
- Powstanie komisja, która zbada śledztwo
- Wyłudziła od studentów kilkanaście tysięcy
- PO: Sprawę Olewnika wyjaśnimy do wakacji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Korytkowski usłyszy zarzuty w najbardziej bulwersującym wątku tego śledztwa. Włodzimierz Olewnik od lat sugeruje, że za tragedią jego rodziny stoją politycy i funkcjonariusze służb specjalnych. Mieli oni próbować przejąć jego mięsne imperium, a porwanie syna miało służyć szantażowi.
>>>Ta siódemka wyjaśni śmierć Olewnika
"Nadal nie znaleźliśmy dowodów na funkcjonowanie takiej grupy. Ale mamy pewność, że szef lokalnych struktur SLD wyłudził pieniądze od biznesmena" - usłyszeliśmy proszącej o anonimowość osoby znającej efekty śledztwa.
>>>20 pytań w sprawie śmierci Olewnika
Na czym więc polegała rola Grzegorza Korytowskiego? Miał on wspólnie z gangsterem Eugeniuszem G. "Gienkiem" podjąć się odnalezienia syna biznesmena. W zamian za 160 tysięcy złotych. Włodzimierz Olewnik udostępnił dziennikarzom kasetę z nagraną rozmową z politykiem.
"Mniej więcej wiem, gdzie jest syn, ale tego panu nie powiem...są koszty. Prokurator wziął tyle, komendant tyle" - słychać na taśmie. Sam polityk tłumaczy, że był jedynie pośrednikiem i przekazywał biznesmenowi informacje uzyskane od gangstera. W sprawę zaś się uwikłał, gdyż chciał pomóc znajomemu przedsiębiorcy.
"Mamy także efekty w innym wątku, dotyczącym oficera komendy głównej policji. Podejrzewamy, że przekazywał on bandytom zamieszanym w porwanie ważne informacje" - mówi jeden ze śledczych. Prawdopodobnie istnienie "kreta" jest rozwiązaniem kolejnej zagadki dotyczącej wieloletniego i nieskutecznego śledztwa. W tym kradzieży radiowozu wypełnionego aktami sprawy.
"Tylko cudem nie zginął wtedy dowód z analizy bilingów połączeń telefonicznych, który następnie doprowadził nas do Sławomira Kościuka. Po prostu policjanci, którzy wieźli akta, zapomnieli o tym dokumencie" - tłumaczy oficer policji, który brał udział w śledztwie. Sprawą zajmuje się czterech prokuratorów oraz dziewięciu oddelegowanych doświadczonych funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego oraz Biura Spraw Wewnętrznych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!