Doktor G.: Nie brałem łapówek
W kopertach nie było pieniędzy, były tam zwykle wyniki badań lub listy od lekarzy - przekonywał przed sądem oskarżony o korupcję kardiochirurg Mirosław G. Centralne Biuro Antykorupcyjne, które zainstalowało ukrytą kamerę w gabinecie lekarza, nie zabezpieczyło zawartości kopert, więc nie wiadomo czy faktycznie były w nich łapówki.
- Lekarze ze Śląska zmyślili choroby bandytom
- Samorządowcy z Międzyrzecza za kratami
- Ziobro: Zapłacę doktorowi G.
- Ziobro musi przeprosić doktora G.
- Samorządowcy wyszli za kaucją
- Wypisują recepty, bo lubią handlowca
- CBA miało wtyczkę na oddziale doktora G.
- Rodziny zmarłych chcą ścigania doktora G.
- Śledczy mówili, jak pogrążać doktora G.?
- Lekarze brali po sześć tysięcy od mafii
- Zobacz, jak CBA walczy z ministerstwem
- Doktor G. jednak zabił? Wraca śledztwo
- Kamiński nie przyszedł do sądu. 500 zł kary
- Ziobro przegrał proces z doktorem G.
- Doktor G. nikogo nie zabił
- "Doktor G. wydał na mnie wyrok śmierci"
- "Doktor G. zamiast łapówki wolał kobietę"
- Ziobro przeprosił doktora Garlickiego
- Wątki korupcyjne w sprawie doktora G. umorzone
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów oglądał podczas procesu nagrania z gabinetu dr. G., gdzie CBA pod koniec 2006 r. zainstalowało ukrytą kamerę. Na niektórych nagraniach widać jak pacjenci lub ich bliscy - obecnie oskarżeni o korumpowanie lekarza - zostawiają koperty. Mirosław G. nie zaglądając do nich odkładał je na bok.
"Przez wiele dni, po tym jak dowiedziałem się o kamerze w moim gabinecie, byłem zbulwersowany - to naruszało intymność i prawa pacjentów" - mówił lekarz. "Teraz to dla mnie możliwość obrony" - dodał.
"W kopertach były zwykle wyniki badań, które brałem dla celów porównawczych, a także listy od lekarzy kierujących chorego, np. z prośbą o opiekę" - przekonywał G. "O żadnej korupcji nie może być mowy" - mówił.
Jedna z oskarżonych o wręczenie G. łapówki w postaci butelki alkoholu mówiła przed sądem, że "absolutnie niczego od niej nie żądano w zamian za operację ojca i opiekę nad nim".
"Rozmawialiśmy o rodzinnych stronach, nartach, włoskich winach i restauracjach" - relacjonowal Mirosław G. tłumaczył, że często w trosce o samopoczucie rodzin pacjentów poruszał tematy niezwiązane z chorobą.
Miroslaw G., który pracuje teraz w prywatnej klinice, jest oskarżony o 41 przestępstw korupcyjnych, naruszanie praw pracowniczych personelu warszawskiego szpitala MSWiA, znęcanie się nad rodziną i zmuszanie pracownicy szpitala do "innej czynności seksualnej". Grozi mu do 10 lat więzienia.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!