Polka wini angielskie położne
Julita Kowalska, Polka, która w grudniu urodziła w metrze, obwinia brytyjski szpital. Mimo że kobieta miała silne bóle, a jej ciąża była przenoszona, położne odesłały ją do domu. Dwie godziny później w londyńskim metrze przyszło na świat jej dziecko.
- Karta Praw Kobiety Rodzącej
- Nie musisz rodzić w bólach
- Polka urodziła dziecko w londyńskim metrze
- Standard rodzenia w Polsce niższy niż w Europie
- Ministerstwo chce rejestrować kobiety w ciąży
- Nie będzie spisu wszystkich Polek w ciąży
- "Opłaty za znieczulenie są nielegalne"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mała Jennifer urodziła się 19 grudnia. Była drugim od 84 lat dzieckiem, które przyszło na świat w londyńskim metrze. Jej matka, Julita Kowalska, za poród w metrze wini londyński szpital. Kiedy trafiła do kliniki z silnymi skurczami porodowymi, położne odesłały ją do domu i kazały przestać przychodzić z każdym bólem.
Mimo że ciąża Kowalskiej była przenoszona i kobieta odczuwała już silne skurcze, położne po zbadaniu jej stwierdziły, że jeszcze za wcześnie, żeby umieścić ją w szpitalu. Kazały jej wracać do domu. Kobieta wraz z siostrą wsiadła do metra. Dwie godziny później na świat przyszła jej córeczka. Teraz Kowalska ma żal do szpitala za to, że musiała rodzić w tak niecodziennych warunkach. Jest oburzona tym, że położne po badaniu nie zorientowały się, że właśnie rozpoczęła się akcja porodowa. Kobieta jest rozczarowana opieszałością brytyjskiej służby zdrowia i jej niekompetencją.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!