Nieoficjalnie wiadomo, że raport MON zawiera załączniki, z których wynika między innymi, że samolot miał wady techniczne, które ujawniły się podczas podchodzenia do lądowania. Chodzi o usterki systemu, który ostrzega przed oblodzeniem samolotu i elektryki. Zespół powołany przez wojskowych śledczych ma zbadać, czy te usterki rzeczywiście miały wpływ na katastrofę.

Nie wiadomo jeszcze, kto wejdzie w skład zespołu, ani ilu będzie biegłych, ale na pewno nie będą to te same osoby, które tworzyły komisję resortu obrony narodowej. Wiadomo natomiast, że śledztwo zostało przedłużone do 24 kwietnia.

p


MATEUSZ WEBER: Dlaczego prokuratura powołuje własny zespół, przecież powstał już jeden raport komisji wojskowej?
Podpułkownik ZBIGNIEW RZEPA, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu: Komisja Ministerstwa Obrony Narodowej wykonała swoją pracę, przygotowując raport i podraporty. Oczywiście zebrany przez nich materiał posłuży jako dowód w prowadzonej sprawie. Ale chcemy powołać własny zespół, który przeanalizuje wszystkie zebrane dowody. Materiał został zebrany i można rozpocząć jego analizowanie.

Czy zespół zajmie się również sprawą usterek technicznych, o których od kilku dni donoszą media?
Oczywiście. Chcę podkreślić, że ta sprawa była już wcześniej znana prokuraturze. To że samolot mógł mieć usterki nie jest niczym nowym.

Ile powołacie biegłych do tego zespołu?
Tego jeszcze nie mogę powiedzieć.

Jak długo będą pracować?
Na pewno do 24 kwietnia ale mamy cichą nadzieję że uda się ten okres jeszcze przedłużyć.

A co z nowym świadkiem, który zgłosił się do prokuratury, kiedy zostanie przesłuchany?
O żadnym nowym świadku nic nie wiem.

Dementuje pan informacje że jest nowa osoba, która może wiedzieć coś jeszcze o przyczynach wypadku?
Zdecydowanie tak.