Kurier się pomylił, bo adresy obu osób były bardzo podobne. Na wszelki wypadek funkcjonariusze w piątek zaczęli obserwować dom właściwej adresatki. Jak podaje policja, w paczce znajdowało się 950 opakowań papierosów różnych marek, ale była to tylko niewielka część towaru, jakim obracała Hanna R.

Jej dom początkowo wydawał się opuszczony - w środku panowały ciemności. Wkrótce jednak policjanci zauważyli podjeżdżający samochód. Kierowca wszedł do budynku, po czym wyłonił się niosąc kartony papierosów. Zapakował je do bagażnika i odjechał nie podejrzewając, że śledzi go policja.

W mieszkaniu 18-letniego Roberta J. funkcjonariusze znaleźli ponad 800 paczek papierosów. Nie on jednak był motorem całego procederu, a adresatka felernej paczki. Przeczuwając kłopoty, Hanna R. spaliła część papierosów, a resztę oddała na przechowanie swojemu znajomemu, Robertowi J.

Jak się okazało, kobieta parała się tym procederem od roku, sprzedając w tym czasie prawie 10 tysięcy paczek papierosów o wartości około 70 tysięcy złotych. Policja ustala źródło pochodzenia towaru.

W sumie policja zabezpieczyła prawie dwa tysiące paczek papierosów. Robertowi J. za pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Kobiecie za wprowadzenie do obrotu wyrobów bez polskich znaków akcyzy grożą natomiast 3 lata więzienia.