Czteroletnia Magda z miejscowości Młoty koło Bystrzycy Kłodzkiej (woj. dolnośląskie) trafiła do szpitala z ciężkimi urazami brzucha i głowy oraz szeregiem obrażeń wewnętrznych. Lekarze podejrzewają też, że mogła być molestowana seksualnie. Dziewczynka zmarła w szpitalu.

Mariusz M. dostanie prawdopodobnie nie tylko zarzut zabójstwa, ale i molestowania dziecka. "To są dwa odrębne zarzuty. Jest za wcześnie, by mówić więcej" - mówi DZIENNIKOWI rzecznik prokuratury okręgowej w Świdnicy Ewa Ścierzyńska. Mężczyzna czeka na postawienie zarzutów w areszcie, tymczasem jego profil w serwisie społecznościowym zaatakowali internauci.

"W więzieniu się tobą zajmą ty zwyrodnialcu tam wiedzą co robić z katami dzieci jeszcze będziesz błagał o litość bydlaku" - pisze jedna z użytkowniczek serwisu nasza-klasapl. Publiczny lincz zaczął się w sobotę, gdy pod profilowym zdjęciem Mariusza M. pojawił się komentarz: "ALARM !!! UWAGA !!! ALARM !!! TO JEST M O R D E R C A !!!ZAMORDOWAŁ 4. LETNIĄ CÓRKĘ KONKUBINY !!! SKASUJCIE WSZYSCY TAKIEGO <ZNAJOMEGO> !!!"

Tragedia rozegrała się 20 stycznia. 25-letni Mariusz M., nazywany przez kolegów "chinol", opiekował się czteroletnią córką swojej konkubiny. Matka była w tym czasie z drugą przeziębioną córeczką w szpitalu.

Mariusz M. tłumaczył się później, że remontował mieszkanie, a dziecko przeszkadzało mu w pracy. Chciał je skarcić "dając kilka klapsów i uderzając w brzuch". Po jakimś czasie zauważył, że dziewczynka straciła przytomność i wezwał pogotowie. Mimo wysiłków lekarzy, dziecko zmarło.

"Przyczyną śmierci było całkowite obumarcie mózgu. Staraliśmy się zrobić co w naszej mocy, ale te obrażenia od początku wyglądały beznadziejnie" - powiedział Jan Godziński, ordynator oddziału chirurgii dziecięcej wrocławskiego szpitala przy ul. Traugutta.