Na łamach DZIENNIKA poruszyliśmy w ubiegłym tygodniu problem kilkudziesięciu tysięcy klientów mBanku i MultiBanku, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne we frankach przed wrześniem 2006 roku. Gdy stopy procentowe w Szwajcarii rosły, bank regularnie podnosił oprocentowanie kredytów, aż wzrosło nawet dwukrotnie. Kiedy jednak Narodowy Bank Szwajcarski obniżył stopy, obniżki oprocentowania nie było.

>>>Przeczytaj, jak bank zarabia na twoim kredycie

Sprawa odbiła się szerokim echem. Portale protestacyjne klientów mstop.pl i nabiciwmbank.pl odwiedziło w ciągu kilku godzin tysiące internautów. "Do redakcji przychodziło tak dużo maili, że nie byliśmy w stanie opanować sytuacji. Przez dwa dni stronę odwiedziło ponad 10 tys. osób" - mówi moderator forum.

Klienci tych banków postanowili jednak zawalczyć jeszcze mocniej i dziś złożyli oficjalną skargę do KNF. Komisja najpierw zbierze dokumentację sprawy. Później wystąpi do banków o ustosunkowanie się do tych zarzutów. Wszystko zależy jednak od tego, co znajduje się w umowach kredytowych, które klienci podpisali świadomie. "Prawo bankowe mówi o tym, że warunki powinny być określone. To nie znaczy, że musi być wzór w tej umowie. Sam klient powinien pilnować, żeby te warunki były jak najdokładniej określone, czy zaszły okoliczności, od momentu których bank może zmienić oprocentowanie” - mówi Marta Chmielowska z Komisji Nadzoru Finansowego.

>>>Zobacz, jak klienci walczą z bankami

W umowie musi też być zapis, że bank obniża oprocentowanie, gdy stopy w Szwajcarii maleją tak samo szybko, jak podnosi, gdy rosną. Klientom, którzy o to nie zadbali Marta Chmielowska radzi teraz negocjacje z bankiem.

Jest też wersja ostateczna: "Zawsze można próbować przenieść kredyt do innego banku”- dodaje Chmielowska. To wiąże się jednak ze sporymi kosztami.