Szymański: Nie mam sobie nic do zarzucenia
Czy referujący posłom postępy w śledztwie prokurator Jerzy Szymański jest winny zaniedbaniom w sprawie porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika? Jak ustalił DZIENNIK, przed pięciu laty nadzorował już pracę prokuratorów prowadzących tą sprawę. "Nie mam sobie nic do zarzucenia. Gdy zajmowałem się sprawą ruszyła ona do przodu" - odpowiada w rozmowie z naszym dziennikarzem.
- "Krzysztof Olewnik mógł żyć"
- Mecenas Olewników: Policja zawaliła sprawę
- Błąd prokuratury zabił Krzysztofa Olewnika?
- Dymisja za nadgorliwość w sprawie Olewnika
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
p
ROBERT ZIELIŃSKI: Jako pełniący obowiązki prokuratora krajowego prezentował Pan posłom osiągnięcia prokuratury w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Tymczasem nadzorował
Pan to śledztwo, gdy popełniono w nim poważne błędy.
JERZY SZYMAŃSKI, po dymisji Marka Staszaka pełni obowiązki kierującego pracą Prokuratury Krajowej: To nie jest precyzyjna informacja. W rzeczywistości monitorowałem tą sprawę bardzo
krótko. I to wtedy, gdy poczynione zostały w niej postępy. Nie mam sobie nic do zarzucenia choć zdaję sobie sprawę, że mogę paść jej ofiarą...
Jaki dokładnie miał Pan udział w tym śledztwie, które poniosło kompletne fiasko?Przypominam sobie dwa moje kontakty. Po pierwsze podpisywałem w 2004 roku odmowę przeniesienia śledztwa z prokuratury w Warszawie do tej w Olsztynie. Zabiegała o to rodzina Olewników. Uznaliśmy wtedy, że śledztwo właśnie dzięki wysiłkowi prokuratorów z Warszawy i policjantów z Centralnego Biura Śledczego ruszyło z miejsca. To w efekcie ich pracy został zatrzymany Sławomir Kościuk, który później zdecydował się na współpracę z wymiarem sprawiedliwości i wskazał pozostałych sprawców.
A drugi kontakt?
To przykry niezwykle moment. Brałem udział w spotkaniu Pani Danuty Olewnik z ministrem Markiem Sadowskim. To był 2004 rok i nie było jeszcze wtedy pewne, czy brat pani Danuty jeszcze żyje. Po
lekturze akt byłem jednak o tym przekonany i powiedziałem, że należy się spodziewać najgorszego...
Czyli nie ma Pan sobie nic do zarzucenia w tej sprawie?
Nie. Przez ten krótki czas, gdy miałem z nią styczność zrobiłem co w mojej mocy. Zresztą, prokuratorzy z Gdańska dysponują dokładnym wykazem wszelkich prokuratorskich czynności przez te
wszystkie lata. Dotąd nie byłem przesłuchiwany, zatem oceniono moje zaangażowanie dobrze.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!