W ubiegłym roku na Uniwersytecie w Olsztynie pełną parą trwały prace remontowo-budowlane. Jednak władze uczelni przeliczyły się i na remonty wydały o 50 milionów więcej, niż przeznaczyły.

Efekt jest taki, że dziś konto uczelni jest puste i zaczyna brakować pieniędzy na podstawowe wydatki - m.in. na wynagrodzenia dla 3 tysięcy pracowników zatrudnionych na uczelni.

Najważniejsze organy kontroli sprawdzają już, co się stało. Sytuację w olsztyńskim uniwersytecie bada Najwyższa Izba Kontroli, skarbówka i resort szkolnictwa wyższego - sprawdzają finansowanie uczelnianych inwestycji, realizację unijnych projektów oraz wydatków związanych ze stypendiami dla studentów i doktorantów. Wszystkie trzy kontrole zakończą się najprawdopodobniej pod koniec lutego.

Rektor olsztyńskiej uczelni Józef Górniewicz, który pełni tą funkcję od tego roku akademickiego, winą za trudną sytuację swojego poprzednika, Ryszarda Góreckiego. Jego zdaniem ten przeszacował inwestycje, nie zastanawiając się nad źródłem ich finansowania. Poprzednik jednak nie poczuwa się do winy.