Sprawa długów parafii wyszła na jaw w połowie lat 90. To wtedy jej ówczesny proboszcz Jan Halberda zaczął pożyczać pieniądze na inwestycje. Zbudował m.in. przedszkole katolickie, hospicjum, dom samotnej matki. Skala przedsięwzięcia jednak go przerosła, a po inwestycjach zostały długi. Od tamtego czasu, z mniejszym lub większym skutkiem - na salach sądowych - wierzyciele usiłują odzyskać swoje pieniądze.

Walka o odzyskanie długów od elbląskiej parafii św. Jerzego trwała 15 lat. W końcu Sąd Rejonowy w Elblągu zorganizował przetargi na zadłużone budynki, ale znalazł się chętny tylko na plebanię, którą zlicytowano za 202 tysięcy złotych. Nie znaleźli się za to chętni do kupna pozostałych budynków: przedszkola katolickiego oraz domu samotnej matki.

Z powodu braku kupców zadecydowano o przekazaniu tych obiektów największym wierzycielom parafii (w sumie jest ich kilkunastu): Towarzystwu Wspólnych Inwestycji SA oraz gdyńskiej firmie Profit. Cztery budynki, jakie przejmą, wyceniono na ponad 2 miliony złotych.