Budynki kościoła pójdą pod młotek
Elbląska parafia św. Jerzego zadłużona jest na kilkanaście milionów złotych. W kłopoty wpędził ją były proboszcz, który tak długo pożyczał na inwestycje, aż parafia zbankrutowała i przejęła ją firma windykacyjna.
- Młodzi Polacy znów chcą zostać księżmi
- Drzewa będą kosztowały parafię 4 miliony
- Zakonnice stracą cenny grunt w Warszawie?
- Ksiądz chce odebrać zakonnicom dom
- Parafia kupuje ziemię z super-rabatem
- Firma windykacyjna reklamuje spłatę długów
- Komornicy coraz częściej odwiedzają Polaków
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sprawa długów parafii wyszła na jaw w połowie lat 90. To wtedy jej ówczesny proboszcz Jan Halberda zaczął pożyczać pieniądze na inwestycje. Zbudował m.in. przedszkole katolickie, hospicjum, dom samotnej matki. Skala przedsięwzięcia jednak go przerosła, a po inwestycjach zostały długi. Od tamtego czasu, z mniejszym lub większym skutkiem - na salach sądowych - wierzyciele usiłują odzyskać swoje pieniądze.
Walka o odzyskanie długów od elbląskiej parafii św. Jerzego trwała 15 lat. W końcu Sąd Rejonowy w Elblągu zorganizował przetargi na zadłużone budynki, ale znalazł się chętny tylko na plebanię, którą zlicytowano za 202 tysięcy złotych. Nie znaleźli się za to chętni do kupna pozostałych budynków: przedszkola katolickiego oraz domu samotnej matki.
Z powodu braku kupców zadecydowano o przekazaniu tych obiektów największym wierzycielom parafii (w sumie jest ich kilkunastu): Towarzystwu Wspólnych Inwestycji SA oraz gdyńskiej firmie Profit. Cztery budynki, jakie przejmą, wyceniono na ponad 2 miliony złotych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!