Daniel Walczak: Czy badania toksykologiczne mogą przynieść przełom? Wiadomo przecież, że Pazik się powiesił a nie otruł.
Kazimierz Olejnik*: Tak, mogą. Przyczyny śmierci wcale nie muszą być takie proste. Badania powiedzą, czy zażywał on narkotyki lub inne środki chemiczne, które mogły spowodować określone reakcje psychiczne wtedy kiedy jeszcze żył. Dlatego są bardzo ważne i istotne.

Bo jeśli w jego organizmie było coś, czego nie mieć nie powinen od razu pojawią się następne pytania - skąd to miał, od kogo. A byłoby to o tyle ważne, że pierwszy samobójca właśnie był pod wpływem narkotyków i alkoholu.

Czyli stwierdzenie "powiesił się" jest dopiero początkiem?
To tylko określenie bezpośredniej przyczyny śmierci. Toksykologia odpowie na kolejne pytania - pozwoli być może zweryfikować, odtworzyć ostatnie chwile, dni samobójcy.

Mogłoby się okazać, że jest pod wpływem jakiejś substancji powodującej np. depresję, złe samopoczucie, albo dodaje odwagi?
Wyniki określą prawdziwość takich spekulacji. Chociaż nie odpowiedzą oczywiście na pytanie w jakich dokładnie okolicznościach te substancje - ewentualnie zostały zażyte.

Sekcja może więc przynieść przełom – nawet w pozornie prostej sprawie?
Ciało zmarłego człowieka jest jak książka, jeśli ktoś umie z niej czytać - dowie się bardzo wiele. Sekcja może spowodować pojawienie się nowych hipotez śledczych, które będą sprawdać prokuratorzy.

W czasie badania dokonuje się np. bardzo dokładnych oględzin ciałą, szuka śladów po wkłuciach, otarciach. Potem sprawdza się stan narządów, szuka obrażeń wewnętrznych.

Sekcja musi odpowiedzieć na pytanie jaka była przyczyna zgonu ale co się działo z ciałem tego człowieka przed śmiercią.

Kazimierz Olejnik - były prokurator krajowy, zajmował się aferą starachowicką