Chodzi o wypowiedź rzecznika, wykorzystaną w DZIENNIKU Paweł Zaganiaczyk informując naszą dziennikarkę o zasadach użycia broni obowiązujących w Afganistanie zgodnie z prawdą podał, że o użyciu broni należy meldować przełożonym, gdy są ofiary w ludziach, lub straty mienia. Popełnił pomyłkę informując, że o takim użyciu broni należy meldować nawet wtedy, gdy nie ma ani ofiar w ludziach, ani strat materialnych. W rzeczywistości - w takich wypadkach meldunku składać nie trzeba. To drobna poprawka, którą wprowadził minister Bogdan Klich.

W materiale z 13 stycznia "Żołnierze nie muszą już bać się strzelania" uznaliśmy, że wiadomość o złagodzeniu zasad użycia broni po prostu do Afganistanu nie dotarła. I właśnie ten materiał stał się powodem usunięcia Zaganiaczyka.

"Ciekawe, dlaczego akurat jego. Z tego co wiem, przed wysłaniem mi informacji major Zaganiaczyk konsultował się z odpowiednimi specjalistami w dowództwie kontyngentu, znającymi zasady użycia broni. Moim zdaniem winny jest nie rzecznik, a ktoś kto go wprowadził w błąd. A całe zamieszanie dowodzi i tego, że wiedza o nowych zasadach użycia broni nie była tak powszechna, jak powinna - mówi Izabela Leszczyńska, autorka naszego materiału z 13 stycznia.