Akcja rozpoczęła się o godz. 8 rano, gdy z portu wojennego w Gdyni wypłynął okręt ORP "Flaming" z płetwonurkami na pokładzie. Pod wodę zeszło ich czterech - po dwóch w jednej zmianie. W sumie przy pomocy robota przez 40 minut męczyli się z wydobyciem ponad siedmiometrowej torpedy. Na szczęście nie okazała się groźna - był to pocisk treningowy, pozbawiony głowicy bojowej, napędu oraz układu sterowania. Według wstępnych ekspertyz wykonanych przez specjalistów Marynarki, znalezisko to wyprodukowana w latach 60. lub 70. radziecka torpeda, która w tamtych czasach była używana również przez polskie okręty.