Klara Klinger: Mówi się o generacjach 1200 brutto, Y, iPoda. Czy ma sens jeszcze mówić o pokoleniach? Czy od czasu 1968 r. pojawiło się tak na prawdę jakieś nowe pokolenie? Paweł Śpiewak*: Nie możemy oczywiście mówić o takim silnym pokoleniu jak ’68 czy ’56, tamtym generacjom towarzyszyły wielkie doświadczenia historyczne oraz wyraz kulturowy, bogata literatura, nowa muzyka. Ale w socjologii uważa się, że pokolenie zmienia się co kilkanaście lat, pokolenie ’89 jest w trakcie kształtowania się. Pytanie tylko, co to jest za generacja. Uderzające jest to, że ona jak nigdy dotąd ma przekonanie, że będzie w siebie inwestować, że nauka się opłaca i że jest słuszną strategią życiową. Ci młodzi ludzie uważają, że dzięki pracy osiągną dobrą pozycję życiową. Oprócz tego mają duże aspiracje ekonomiczne, pragną także życia domowego i rodzinnego.

Taka klasa średnia?
Nic dziwnego, to pokolenie, które zaznało w większym stopniu niż poprzednie dobrej koniunktury. Zostało ukształtowane przez kilka ważnych czynników: otwarcie granic, kilka lat ekspansji systemu edukacyjnego oraz spokój społeczny. Wszystko to razem stworzyło klimat zaufania do siebie. Choć to jest oczywiście pokolenie, którego jeszcze nie dotknęły rozczarowania. Jest jednak jeszcze jeden ciekawy aspekt – zaskakujące jest przywiązanie do narodowo polskich cech. Poziom alienacji politycznej jest bardzo wysoki. Ich nie obchodzi polityka, a większość nie ma zdania. To typowo polskie.

Ja mam wrażenie, że to raczej upodabnia ich do przeciętnego młodego Europejczyka. Polacy nie lubią polityków, to typowy przejaw polskiego syndromu nieufności, niechęci wobec świata oficjalnego i instytucjonalnego. A młode pokolenie wpisuje się w ten wzorzec postaw. Poza tym zwraca się ku rodzinie i stawia na trwalsze wartości takie jak wiedza. Co ciekawe, z ich deklaracji wynika, że nie interesuje ich prosty hedonizm.

Pan uczy tych studentów. Czy rzeczywiście wiedza jest dla nich taka ważna?
Raczej sprostanie wymaganiom, jakie są przed nimi stawiane. Uderzający jest poziom akceptacji szkoły, nauczycieli. W badaniach młodzi wręcz deklarują, że nauczyciele ich uczą myśleć. To pozytywne, ale może być niepokojące, bo szkoła teraz raczej przygotowuje do testów, nie poszerza horyzontów.

Jakby to było pokolenie cyborgów, bez własnego zdania, dostosowujące się do wymagań.
Nie, raczej pokolenie porządnych mieszczan. Mało ryzykujących, ale pewnych siebie. To nie jest pokolenie, które jest gotowe do wielkich wyzwań. Ci młodzi są bardzo racjonalni w swoich kalkulacjach, a zarazem na swój sposób bardzo przywiązani do polskości. Bardzo mało osób chce wyjechać na stałe. Trudno czegoś innego oczekiwać, taka jest teraz kultura w Polsce. Dlaczego mieliby być inni?

Czy politykom łatwo rządzić takimi osobami?
Tak, bo to są ludzie o nastawieniu niepopulistycznym, nie mają też radykalnego nastawienia jak skrajna prawica czy skrajna lewica. I nie chcą, żeby ktokolwiek od nich czegoś wymagał, ani instytucje państwowe, ani Kościół. Każdy da sobie radę sam.

*Paweł Śpiewak, socjolog