Komis Bogdan Car zajmuje nieco pół hektara terenu w jednym z węzłowych punktów stolicy. Bez jego eksmisji nie można przebudować korkującego się cały dzień skrzyżowania kilku ważnych arterii.

Tymczasem właściciele komisu od lat wodzą władze ratusza za nos. Do tej pory nie udało się pod budowę węzła wbić nawet jednej łopaty. Sytucja stała się tak nabrzmiała, że miasto skorzystało ze spec-ustawy drogowej. Pozwala ona wywłaszczyć nieruchomość, jeśli teren jest potrzebny pod drogę. Spory o wysokość odszkodowania nie przeszkodzą w budowie bo mogą się toczyć w sądzie Jednak postraszeni spec-ustawą dzierżawcy komisu, choć od kilkunastu dni zajmują teren bezprawnie, przeszedł na rzecz skarbu państwa, ani myślą go opuścić. Wczoraj komis ciągle działał.

Kwota 5.3 mln zł wzięła się z wyliczenia biegłego, powołanego przez wojewodę mazowieckiego. Władze stolicy nie będą jej kwestionować. „Zależy nam na jak najszybszym rozpoczęc robót” powiedział rzecznik Ratusza, Tomasz Andryszczyk.

Czy te pieniądze pozwolą na rozpoczęcie wartej 125 mln zł inwestycji drogowej? Mie wiadomo. katarzyna Kaczmarczyk, współwłaścicielka Bogdan-Cara powiedziała nam krótko: „Proszę w tej sprawie dzwonić do mnie jutro, ja nic o takich pieniądzach nie wiem”. Jeśli i ta oferta nie wystarczy właścicielom Bogdan Car nie wystarczy władze zapowiadają rozwiązanie siłowe.