Samorządowcy popili i nie polecieli
Urzędnicy z Dębicy tak się gościli na imieninach u jednego z gminnych dyrektorów, że obsługa lotniska w Krakowie-Balicach nie wpuściła ich na pokład samolotu. Jeden z samorządowców był tak pijany, że nie mógł nawet założyć butów.
- Ksiądz prowadził auto na podwójnym gazie
- "Kwaśniewski znów sobie walnął kielonka"
- Pijany wiózł delegatów z kongresu PiS
- Pijany poseł na podłodze sejmowego hotelu
- Karski o meleksach: To rosyjski spisek!
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dębiccy samorządowcy mieli polecieć do Bergii - zaprzyjaźnionego miasta w Hiszpanii. Część z nich nigdy wcześniej nie leciała samolotem, więc entuzjastycznie zareagowała na poczęstunek, jaki przygotował dyrektor Zdzisław Siwula. Imieninowej wódki napili się wszyscy. Okazało się, że z ilością trunku przesadzili - jeden z urzędników nie był w stanie samodzielnie założyć butów, więc obsługa lotniska zadecydowała, że samorządowcy na pokład nie wejdą.
"Jeżeli zachowanie pasażera wzbudza podejrzenie, że spożywał on alkohol, to obsługa ma prawo nie wpuszczać go na pokład samolotu. Z dębickiej delegacji nie wpuszczono tylko dwóch osób. Wójt, po którym nie było widać, że pił alkohol, zdecydował jednak, że nikt nie poleci. Wszyscy odlecieli późniejszym samolotem, ok. godz. 17" - mówi Paweł Chochół, dyrektor pionu operacyjnego firmy KRK Airport Services, która zajmuje się obsługą lotniska w Balicach.
Wójt Stanisław Rokosz nie chciał powiedzieć, kto nie został wpuszczony na pokład samolotu. "Byliśmy grupą i wszyscy ponosimy odpowiedzialność za ten incydent" - powiedział wójt portalowi nowiny24.pl.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!