Do lekarzy - Krzysztofa M. i Stanisława K. zwrócili się o pomoc przestępcy podejrzewani m.in. o kradzieże samochodów. Wybór nie był przypadkowy - jeden z medyków miał uprawnienia biegłego sądowego. Uznawany był więc za eksperta przez wymiar sprawiedliwości, a jego opinie miały wpływ na prowadzone przeciw przestępcom śledztwa i przebieg procesów. Fałszywe dokumentacje medyczne obejmowały m.in. zapisy o fikcyjnych chorobach sięgające nawet kilku lat wstecz.

"Wśrod dołączonych dokumentów były spreparowane wyniki badań laboratoryjnych. To na ich podstawie przestępcy byli przyjmowani na oddziały szpitalne" - mówi DZIENNIKOWI prokurator Zbigniew Pustelnik z Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Lekarze zostali zatrzymani w Gliwicach w ubiegłym tygodniu. Sąd zastosował wobec podejrzanych trzymiesięczny areszt tymczasowy. Na poczet grożących im kar śledczy zajęli około 100 tysięcy złotych.

To nie pierwszy przypadek współpracy lekarza z przestępcami w ostatnim czasie. W grudniu 2008 roku został zatrzymany przez CBŚ znany częstochowski chirurg ortopeda, Mirosław R. Przyznał się, że za 60 tysięcy zł spreparował handlarzowi narkotyków dokumentację leczenia w szpitalu w Blachowni.

Mirosław R. nie został jednak aresztowany. Prokurator zastosował - z uwagi na jego stan zdrowia - poręczenie majątkowe w wysokości 100 tysięcy złotych Zawiesił go też w pełnieniu funkcji dyrektora pogotowia ratunkowego i ordynatora, a także w prawie wykonywania zawodu lekarza.

Zatrzymanym w Gliwicach lekarzom, podobnie jak chirurgowi z Częstochowy, grozi do 10 lat więzienia.