Marta Megger, rocznik 1990

Mam 19 lat i od dłuższego czasu zastanawiałam się, kiedy ktoś opisze i nazwie moją generację. W końcu nadszedł dzień, w którym w "Dzienniku" ukazał się artykuł "Pierwsze pokolenie optymistów". Niezwłocznie przystąpiłam do lektury. Efekt: szok i niedowierzanie. Spodziewałam się czegoś w stylu "Generacji Nic" Kuby Wandachowicza (uważam, że generacja ’89 jest bardzo podobna), a oto miałam przed sobą coś, co było piękne, ale jakże nieprawdziwe. Bo ja moje pokolenie widzę zupełnie inaczej.

"Pokolenie ’89 wkracza w dorosłość pozbawione kompleksów" - piękny frazes. Że niby rodzice wychowali nas w przeświadczeniu o naszej wspaniałości? Bzdura. Nasi rodzice do dziś nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości, szczególnie przytłacza ich ona w dobie kryzysu. Coraz głośniejsze są głosy, że jednak za komuny było lepiej. Bo czy się stało, czy leżało, kasa była, a i ludzie byli połączeni jakimiś wyjątkowymi więzami. Pokolenie rodziców miało wspólne tragedie i radości. Ludzie byli solidarni i życzliwi.

I nagle cały ten piękny świat legł w gruzach po ’89 roku. Już nie było o co walczyć, każdy sam musiał stawić czoła nowej rzeczywistości, która okazała się wcale nie tak kolorowa. Pokolenie ’89 roku było wychowywane w atmosferze strachu i pewnej nostalgii. Wielu rodziców popadło w alkoholizm, zaczęły mnożyć się rozwody (60 proc. moich znajomych pochodzi z tzw. rozbitych rodzin). Często przelewali na nas swoje frustracje i niespełnione ambicje.

Nasi rodzice ponieśli wychowawczą klęskę. Podobnie jest zresztą ze szkołą, której funkcja wychowawcza to czysta fikcja. Szkoła ma zniszczyć wszelkie przejawy samodzielnej myśli, stworzyć armię ludzi podobnych do siebie i myślących stereotypowo, tak aby zawsze wstrzelić się w "model odpowiedzi". Prawda jest taka, że pokolenia ’89 nikt nie wychował: ani rodzice, ani szkoła, ani nawet ulica. Jesteśmy generacją ludzi niewychowanych, aroganckich i bezczelnych. Nie szanujemy nikogo ani niczego. Szacunek dla nauczycieli? Wszyscy pamiętamy aferę toruńską. Do podobnych sytuacji dochodzi każdego dnia, w każdej szkole, w każdym mieście. Pamiętamy także samobójczą śmierć Ani z Gdańska. Jej sprawa była najgłośniejsza, ale ile uczniów rocznie pada ofiarą rówieśniczego mobbingu? Szacunek dla historii, tragedii poprzednich pokoleń? Przed oczyma mam obraz nastolatki robiącej sobie "zabawne" zdjęcie w piecu krematoryjnym w Oświęcimiu. Uważamy, że nam wolno wszystko, w życiu musimy tylko umrzeć. Na tym przecież polega wolność, prawda?

Ideały, wartości? Pokolenie ’89 to pokolenie alkoholików. Dla nas nie ma niczego bez alkoholu: studniówki, wycieczki, koncertu. Nawet brak okazji jest okazją do zalania się w trupa. Od podstawówki licytujemy się, kto więcej wypije, kto puści szybciej pawia. Taka jest przykra prawda. Jesteśmy pierwszym pokoleniem najprawdziwszych egoistów i cwaniaków. W przeciwieństwie do pokolenia naszych rodziców nigdy nie mieliśmy i nie mamy wspólnych celów.