3 lutego 1959 roku, Dworzec Główny w Warszawie - wjeżdża pociąg ze skrzyniami zawierającymi najcenniejsze, bo namacalne fragmenty polskiej historii. O większości z tych przedmiotów uczyło się każde dziecko w szkole. Wśród nich najcenniejszy skarb: Szczerbiec, jedyne zachowane insygnium koronacyjne polskich Piastów z przełomu XII i XIII wieku. A według legendy - miecz miał przy boku król Bolesław Chrobry kiedy wjeżdżał w 1018 roku do zdobytego Kijowa i który wyszczerbił uderzeniem o prowadzącą do miasta Złotą Bramę.

>>> Przeczytaj fascynującą historię podróży Szczerbca

Oprócz miecza, którym koronowano polskich władców przed siedmiuset laty do Polski wróciły z nim kroniki Galla Anonima i Wincentego Kadłubka, "Kazania Świętokrzyskie", "Psałterz Floriański", a nawet "Biblia" wydrukowana przez wynalazcę ruchomej czcionki drukarskiej Johanna Gutenberga w XV wieku i pierwsze w historii świata dzieło jakie kiedykolwiek wydrukowano w ten sposób. Powstało jej tylko 300 sztuk, a do współczesnych czasów przetrwało zaledwie 48 bezcennych egzemplarzy.

W kolejnych skrzyniach znajdowały się szachownica Zygmunta III Wazy oraz jego złoty łańcuch, berło Stanisława Augusta, hetmańskie buławy (wśród nich buława Stefana Czarnieckiego), a także ponad 20 manuskryptów Fryderyka Chopina.

Bezcenne skarby wracały do Polski dopiero kilkanście lat po wojnie, bo rząd Kanady miał opory przed przekazywaniem ich władzom powojennej, komunistycznej Polski. "Opierała się temu znaczna część emigracji w obawie, że wielkie pamiątki narodowe nie będą w Polsce bezpieczne, dopóki kraj znajduje się w sowieckich rękach. Przypominano rabunek skarbów królewskich przez carską Rosję. Wysuwano także argument, że zwrot ich przez rząd kanadyjski byłby symbolicznym aktem moralnego uznania komunistycznego reżimu" - wspominał w "Wojnie w eterze" Jan Nowak-Jeziorański, słynny Kurier z Warszawy, żołnierz AK i dziennikarz. On sam popierał jednak powrót skarbów narodowych do Polski. Ostatnie z nich znalazły się z powrotem w kraju w 1961 roku.