Katarzyna Pietrzyk, Jakub Krupa
rocznik ’90 XLI LO im. J. Lelewela w Warszawie

”Zastanawiając się, jak odnieść się do listu Marty Megger z wtorkowego DZIENNIKA, musieliśmy postawić sobie jedno pytanie: dlaczego nasza rówieśniczka chce umieścić wszystkich w jednej szufladzie i z trzaskiem ją zamknąć, nie zważając na to, że nie uda jej się tam upchnąć wszystkich? Krytyka własnego pokolenia, z użyciem potężnych spłyceń i uproszczeń, być może jest atrakcyjna, ale nie odzwierciedla prawdy. Jesteśmy różni i nie da się nas ustawić w jednej linii, odbić w lustrze i powiedzieć: hej, pokolenie ’89, jesteście właśnie tacy!

Jesteśmy niewychowani, aroganccy, bezczelni. Jesteśmy wychowani, kulturalni, grzeczni. Bywamy pamiętliwi, chcemy troszczyć się o tradycję i pamięć historyczną, staramy się rozważnie patrzeć na życie, ale bywamy też ślepi na potrzeby innych, egoistyczni, mamy w nosie wszystko i wszystkich, poza komfortem własnego życia. Równie dobrze możemy wyciągnąć wnioski w obie strony, bo gdybyśmy chcieli, możemy – posługując się barwnymi przykładami – przedstawić siebie jako dwa różne obozy. Możemy opisać grupę z blokowiska i powiedzieć: tak, oni są reprezentantami naszego pokolenia. Dlaczego jednak mamy zrezygnować z prawa, by przedstawiać się jako ambitni optymiści otwarci na zmiany, świadomi świata, ale i swojej wartości? Dlaczego mamy wpisywać się w jeden wzór?

Możemy – proszę bardzo. Opiszmy się, odzwierciedlając jednak wszystkie cienie i blaski naszego pokolenia. Jesteśmy inteligentnymi głupcami, kulturalnymi chamami, zrównoważonymi furiatami, pijanymi abstynentami, egoistycznymi altruistami. Dumnymi skromnisiami, odważnymi tchórzami, wielbicielami autorytetów bez żadnych wzorów, bezkompromisowymi, choć potulnymi, dojrzałymi, ale dzieciakami.

To, że duża część pokolenia ’89 jest czarna lub biała, obojętnie – nie znaczy, że są tacy wszyscy. Mamy kolory – poglądy – pośrednie, stanowiska różne i często przeciwne oraz niejednoznaczne. Dziś słyszymy krzyk Marty: jesteśmy tacy, owacy! My odpowiadamy, wierząc w różnorodność naszego pokolenia, które w tym spłaszczeniu zatraciło swój koloryt: „Po czynach ich poznacie”. Dajcie nam szansę ułożyć świat po swojemu, tak jak układali wszyscy przed nami. Wtedy będziemy mogli się ocenić, zobaczymy, która część pokolenia ’89 będzie decydować o tym, co wokół nas.

Francuski dyplomata i dramaturg z przełomu XVII i XVIII wieku Philippe Nericault Destouches powiedział kiedyś: ”Krytykować łatwo, tworzyć trudno”. My proponujemy podejście znacznie bardziej optymistyczne, zamiast krytyce służące próbie zmiany stanu rzeczy. Krytycyzm zwalnia z działania, pozwala się zdystansować i stwierdzić: tkwimy w tak głębokim kryzysie, że wydobyć się z niego nie sposób. To nieprawda.

My wierzymy, że pokolenie ’89 pokaże w swojej niejednorodności klasę i piękno. Jesteśmy różni, ale właśnie dlatego – wychowani w duchu poszanowania wzajemnej akceptacji i zrozumienia – będziemy mogli sięgać dalej niż ktokolwiek do tej pory. Poczekajmy. Na razie pogłoski o degradacji moralnej pokolenia ’89 są mocno przesadzone.”

p

Arkadiusz P. Gruszczyński,
rocznik ’90

”Przyszedł w końcu czas na moje pokolenie. Ludzie, których data urodzenia oscyluje wokół roku 1989, muszą się określić, opisać i zastanowić nad zadaniami. Na łamach DZIENNIKA pojawiły się dwie tezy. Pierwsza – że jesteśmy pokoleniem optymistów, a druga – pesymistów. Obie są nietrafione, ponieważ nas oceniają i niebezpiecznie szufladkują.

Nie wiemy, co to znaczy życie w komunistycznym państwie. Nie musimy walczyć o wolność, działać w podziemiu. Obce nam jest uczucie strachu przed pałującym milicjantem czy bezpośrednim spotkaniem z SB. Poprzednie pokolenia były zdeterminowane przez historię do walki i strachu. A my? Akceptujemy historię, mamy szacunek do osób, dzięki którym żyjemy w wolnym kraju. Czerpiemy całymi garściami z wolności.

Olbrzymia część mojej generacji jest taka, jak opisała to Marta Megger. Alkoholicy, niekulturalni, niewychowani, dla których liczy się tylko kasa. Dołączam do tego – szybki seks, ciągłe niezadowolenie, lenistwo, gardzenie ludźmi, bezkrytyczne przyjmowanie tego, co oferują inni. Ubieramy się podobnie. Nie czytamy książek (o poezji nie wspominając). Przez MP3 słuchamy tępej muzyki. Boimy się odkryć inne, ciekawsze obszary sztuki. Ta część pokolenia jest niebezpiecznie do siebie podobna.

Nasi rodzice i nauczyciele tak właśnie o nas myślą! Jeżeli przeczytają jeszcze w gazecie tekst młodej dziewczyny, który potwierdzi ich mniemanie o nas, to będziemy przekreśleni! A przecież żyją w Polsce młodzi ludzie, którzy kierują się w życiu takimi wartościami, jak przyjaźń, rodzina, miłość… Potrafią przesiedzieć trzy godziny w Empiku, przeglądając ulubione książki, na które niestety ich nie stać. Chodzą do teatru, bo denerwują się tańcem na lodzie czy bezczelnością niektórych dziennikarzy. Godzinami rozmawiają o muzyce, nawzajem się inspirując. Zobaczcie, ilu jest młodych poetów, fotografików, artystów.

Moje pokolenie jest mieszanką tych dwóch, jakże odmiennych, stylów życia. Lubimy dobrze wypić, jednocześnie chodząc do teatru. Piszemy wiersze, a na najbliższej dyskotece uprawiamy seks z przed chwilą poznaną osobą. Dlaczego tak się dzieje? To proste – szukamy akceptacji. Tylko w gronie znajomych, przyjaciół możemy ją odnaleźć.

Nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek – jesteśmy pokoleniem indywidualistów. Nie lubimy wspólnoty, ponieważ to zawsze niesie ze sobą odpowiedzialność i wyrzeczenia. Wolimy mały krąg znajomych i wypróbowane przyjaźnie niż aktywne zaangażowanie społeczne. Przykład dają nam starsi…

Czy my mamy jakieś cele? Tak. Zdanie matury, skończenie studiów, marzenia o rodzinie, dobrej pracy – to są zadania całego pokolenia. A szerzej? Każda generacja ma w sobie dwie grupy ludzi – zaangażowanych (społeczników, aktywistów, polityków, dziennikarzy, inteligencję) oraz patrzących na to wszystko z boku. Widocznie tak musi być.”

p

Rafał Kędzierski
rocznik ’81

Bo to, co nas podnieca,
To czasem też jest seks,
A seks plus pełna kasa,
To wtedy sukces jest.

”Tekst tej piosenki pasuje jak ulał do obrazu pokolenia ’89 wyłaniającego się z treści artykułów w
DZIENNIKU. Ciężko jednak powiedzieć, że Maryla Rodowicz jest głosem tego pokolenia. Dlatego zaryzykuję stwierdzenie, że tak naprawdę dzisiejsi 20-latkowie niczym się nie różnią od swoich rodziców, gdy byli oni w tym samym wieku. Ba! Nie różnią się moim zdaniem zbytnio od pokolenia swoich dziadków i pradziadków. Prawda jest taka, że gdyby nasi stateczni dziś dziadkowie woleli w młodości zaczytywać się utworami Słowackiego, Mickiewicza i prowadzić wzniosłe dysputy, zamiast oglądać się za spódnicami rówieśniczek, to nie byłoby dziś pokolenia ’89. Co do samego Mickiewicza, to czy przypadkiem on też nie wolał gościć się u pewnej szlachcianki, zamiast walczyć w powstaniu listopadowym? Zaraz! Wolał cudzołożyć, zamiast przelewać krew za ojczyznę?! Byłby nie mniej cyniczny i egoistyczny niż pokolenie ’89? Herezja! Faktycznie, musimy być wielkimi arogantami, żeby kwestionować oficjalny obraz takiej ikony, jaką jest wieszcz narodu. Celowo przywołuję tu postać z panteonu gigantów naszej literatury. To w końcu w oparciu o ich utwory budowany jest przez lata świat wartości, z którymi jesteśmy konfrontowani.

Śmiem stwierdzić, że jest to obraz nieprawdziwy, niedościgniony ideał (?) pozbawiony cech ludzkich, którym przez lata należało się oficjalnie posługiwać. Wyjątkowość pokolenia ’89 polega na tym, że robi i mówi ono jawnie to, co poprzednie pokolenia robiły i mówiły w ukryciu. Jest to prostą konsekwencją wolności politycznej i obyczajowej, którą to pokolenie się cieszy, a o którą walczyły poprzednie pokolenia. Tyle na temat seksu, a co do pełnej kasy, to dobrze odzwierciedlają słowa wypowiedziane przez Oscara Wilde’a ponad 100 lat temu: młodzi ludzie wyobrażają sobie obecnie, że pieniądze to wszystko. A gdy dorastają, wiedzą, że tak jest. Tak naprawdę nie ma między tymi wszystkimi pokoleniami wielu różnic poza: demokracją, wolnością słowa, iPodem i dostępem do internetu.”

p

Marcin Gomoła
Pokolenie ’89 www.pokolenie89.pl

”Na pierwszy rzut oka różni nas dosłownie wszystko – stan posiadania, wykształcenie, zainteresowania. Mówią o nas pokolenie ”Y”, pokolenie bez wartości, gdy siedzimy po ciasnych akademikach i klitkach, kując i zapijając kawą marzenia o lepszym jutrze. A jednak więcej nas łączy, niż dzieli. Mamy wspólne marzenia: chcemy mieć rodzinę i dzieci, tęsknimy za miłością i przyjaźnią, stawiamy na wiedzę i wykształcenie. Mało? Jesteśmy pierwszym polskim pokoleniem, które nie będzie pokoleniem straconym w walce o lepsze jutro. Dla nas lepsze jutro jest dzisiaj. By spełnić nasze marzenia, chcemy mieć siłę nabywczą. Nie potrzebujemy państwa opiekuńczego, które za moje pieniądze będzie się mną ”opiekować” i zrobi coś za mnie beze mnie, ale państwa partnerskiego, które pomoże (nie przeszkodzi). Wiemy, że musimy się bez przerwy uczyć, bo w wiedzy upatrujemy największej naszej wartości.

Nasi rodzice żyli w czasach z naszego punktu widzenia czarno-białych. Pewex i szara rzeczywistość, kartki na mięso i otaczająca beznadzieja okraszana rządową propagandą płynącą z telewizji. Jesteśmy im wdzięczni za to, co dla nas zrobili, że wywalczyli (czynnie lub biernie) wolność, z której my teraz możemy korzystać. Pamiętamy o przeszłości – strasznej i trudnej, a na pewno bardzo skomplikowanej. Staramy się ją zrozumieć, idąc do przodu. Nie możemy się zatrzymać i rozpamiętywać przeszłości jak nasi dziadkowie i rodzice, bo przeszłość to taka rzeczywistość, na którą nie mamy już wpływu, a wszystko, na co mamy (lub możemy mieć) jako taki wpływ, dopiero będzie.

Tak, jesteśmy humanistami, nie jakimiś socjalistami, konserwatystami, prawicowcami, ludowcami, jakimi chcą nas widzieć politycy, ale humanistami, bo naszym celem jest wolny człowiek. Większość z nas jest pozbawiona kompleksów Zachodu, ale wciąż mamy je wobec samych siebie. Uważamy, że jeszcze jesteśmy za młodzi, że nas jest za mało, że jesteśmy rozproszeni…

Tymczasem to przecież nasze pokolenie zadecydowało o wyniku ostatnich wyborów w 2007 roku, skrzyknęliśmy się e-mailami i SMS-ami. To nasze pokolenie będzie kształtować rzeczywistość w każdych kolejnych wyborach w Polsce.

Jaka będzie nasza przyszłość? Kolorowa, czarno-biała, może czarna? Taka, jaką chcemy, żeby była. Bo tę przyszłość zbudować możemy i zbudujemy my. Nie przypudrowani staruszkowie uśmiechający się do nas z billboardów i TV, ale my sami. Nie widać na horyzoncie męża stanu, który myślałby o przyszłych pokoleniach, a wszędzie tylko sami politycy myślący o przyszłych wyborach.

Starsze pokolenie musi zrozumieć, że nie jesteśmy zabawką w rękach coraz sprawniejszych speców od propagandy, że mamy własne zdanie i własne oczekiwania i potrafimy się o nie upominać. Chcemy i będziemy mieć udział w projektowaniu naszego kraju, bo tu najdłużej będziemy mieszkać. Jesteśmy naturalną kontynuacją narodu, tłamszoną przez pływający po wierzchu styropian i rozmaite korporacje zamykające drogę do startu i awansu zawodowego młodych ludzi.

Dlatego dziś nie zastanawiajmy się, czy skorzystać z wolności, która nam przypadła dzięki walce naszych przodków, ale jak z niej skorzystać, by przekazać z czystym sumieniem naszym dzieciom te sztafetę pokoleń, mówiąc do nich z uśmiechem ”Teraz wy…”. To jest nasz obowiązek, by poświęcenia naszych rodziców i dziadków nie poszły na marne.”