To pokolenie nie szanuje nikogo ani niczego. Wierzy tylko w kasę i wygodne życie - ten zarzut powtarzał się najczęściej podczas gwałtownej dyskusji o ludziach urodzonych w ’89 roku, którą wywołał list maturzystki z Bydgoszczy Marty Megger. Rzeczywiście, do braku jakichkolwiek autorytetów przyznaje się spora część naszych młodych czytelników.

W naszej sondzie internetowej co piąty głosujący uznał, że nie ma żadnego autorytetu - zarówno wśród żyjących wielkich tego świata, jak i postaci historycznych. Blisko co czwarty za najważniejsze autorytety uważa rodziców. Wśród postaci historycznych młodzi ludzie wymieniają również Chrystusa, Jana Pawła II oraz Irenę Sendlerową. Wśród żyjących wskazują prócz rodziców na Jerzego Owsiaka i Dalajlamę. Urodzeni w roku ’89 podkreślają, że wolą czerpać wzór nie z jednej postaci, a wybierać najlepsze cechy z wielu osób. ”Nie wierzymy, że są ludzie, na których możemy wzorować się bezgranicznie. Kreujemy własne portrety na własne potrzeby” - mówi jeden z przedstawicieli pokolenia. Inny dodaje, że ważnych wzorców postępowania woli szukać w najbliższym otoczeniu, a nie wśród wielkich tego świata.

p

W tym tygodniu autorytetu jeszcze nie znalazłem

Sebastian Otto, rocznik 1989
W ubiegłym tygodniu autorytetem był dla mnie trener piłkarzy ręcznych Bogdan Wenta za jego 15 sekund podczas mistrzostw świata w Chorwacji. W tym tygodniu jeszcze nikogo nie znalazłem. A tak poważniej, to w dzisiejszych czasach opanowanych przez massmedia bardzo ciężko znaleźć kogoś, kto mógłby być prawdziwym autorytetem. Rozumiem przez to pojęcie osobę, której posłuchałbym w momencie jakiegoś mojego wyboru i kierowałbym się jej słowami. Kiedyś takim autorytetem był papież Jan Paweł II. Chociaż nie, bo w wielu kwestiach nie zgadzałem się z nim. Lepiej więc nazwać go człowiekiem, którego podziwiałem. Podobnie jak teraz podziwiam profesora Władysława Bartoszewskiego. Czyli wracam do Wenty i poszukiwań...

Wielu z nas odnajduje autorytety w rodzinie

Aleksandra Ejsmont, rocznik 1990
Uczęszczam do LO nr 67 w Warszawie. Od 2006 r. nosi ono imię Jana Nowaka-Jeziorańskiego - co istotne, zostało ono wybrane przez samych uczniów. To udowadnia, że są młodzi Polacy, dla których takie wartości jak ojczyzna, odwaga i honor mają duże znaczenie, a ludzie żyjący zgodnie z nimi mogą być autorytetami. Mimo to nie wydaje mi się, aby takich postaci było wiele. Niegdysiejsze autorytety są dzisiaj odbrązawiane, nic więc dziwnego, że młodzi ludzie boją się zaufać i często wolą zrezygnować z poszukiwania nauczycieli i przewodników moralnych. (...) Uważam, że wbrew temu, co się często mówi, wielu z nas odnajduje autorytety w rodzinie. (...) Obok rodziców moim osobistym autorytetem jest Stanisław Barańczak. Cenię go za wyjątkowy smak poetycki. Jest on dla mnie jednak przede wszystkim człowiekiem, który się nie bał powiedzieć: ”Ja wiem, że to niesłuszne”. Nauczył mnie, że najważniejsza jest prawda.

Nie ma jednego autorytetu. Jest wieloosobowa mieszanka

Jakub Krupa, rocznik 1989
Staliśmy się chyba bardziej wyznawcami ideałów i wartości, wieloosobowej mieszanki, koktajlu cech pozytywnych, którymi chcemy się kierować, niż pojedynczych wzorów osobowych. To pozwala nam brać przykłady z osób z różnych dziedzin życia - traktujemy z szacunkiem postacie dla nas historyczne, np. Tadeusza Mazowieckiego czy Władysława Bartoszewskiego, ale łączymy ich cechy ze cechami swoich rodziców, w jeszcze innej kategorii dorzucając np. ambicję znanego sportowca, by na końcu połączyć to z jedną z cech papieża Polaka Jana Pawła II. Tworzymy wizje autorytetów skrojonych na miarę, łączących w sobie te zalety osobowości, które imponują nam w wielu, często zupełnie innych, postaciach. Nie wierzymy, że są ludzie, na których możemy się wzorować bezgranicznie. Kreujemy indywidualne portrety na indywidualne potrzeby.

Podążanie za autorytetem ogranicza moją wolność

Bartosz Wasilewski, rocznik 1989
Na pewno uniwersalnym autorytetem są dla mnie moi rodzice, bo to oni w największym stopniu wpłynęli na to, kim jestem i jaki jestem. Nie potrafię jednak wskazać jednej osoby będącej wzorem, za którym mógłbym podążać w każdej dziedzinie życia i traktować jej słowa jako wskazówki. Jest za to wiele cząstkowych autorytetów - na przykład w kwestii warsztatu dziennikarskiego był to Ryszard Kapuściński. Codziennie spotykam ludzi, którzy są dla mnie nieosiągalnymi wzorami. W największym, jak to jest możliwe, stopniu staram się jednak podejmować decyzje samodzielnie. Być {sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”. Dlaczego? Sądzę, że podążanie za autorytetami jest w pewnym stopniu ograniczeniem mojej wolności.

Są tylko wzorce i ich mało twórcze kopiowanie

Jarosław Dudycz, rocznik 1989 Uważam, że obecnie miejsce autorytetów zajęły wzorce objęte mało twórczym kopiowaniem. Młodzież utożsamia się ze stylem życia danej osoby, z jej sposobem mówienia i prowadzoną aktywnością. Z pewną formą, tylko wyrazem. Siłą rzeczy odbywa się to na poziomie bardzo powierzchownym. Odtwarza się ubiór, uczesanie, pewną frazeologię, gesty i myślowe stereotypy. Nie sięga się w głąb życia danego człowieka. Nie szuka się możliwości intelektualnej współpracy z jego dorobkiem, możliwości nawiązania kontaktu z jego myślą, szuka się klarownych instrukcji. Przy takim założeniu autorytetem łatwo stanie się zamożny biznesmen, który osiągnął sukces finansowy, a jednocześnie prowadzi działalność filantropijną. (...) Próżno już chyba myśleć, że znaczenie odzyskają autorytety niosące swoją pracą szansę wielopoziomowego rozwoju.