Pogodzona ze stratą białostoczanka postanowiła za pomocą internetu kupić taki sam produkt. Na stronie portalu aukcyjnego znalazła dwie dokładnie identyczne półki, sprzedawane przez mężczyznę z miejscowości położonej niedaleko stolicy Podlasia. Dziwnym zbiegiem okoliczności w samochodzie jej sąsiada brakowało dokładnie takiej samej części.

Bezczelny sprzedawca poinformował w ofercie, że półka pochodzi z samochodu, którego nie jest właścicielem, jest tylko lekko używana. Po telefonie zaintrygowanej zbiegiem okoliczności okradzionej, Allegrowicz podniósł cenę produktu czterokrotnie. "Sprawa nie została jeszcze zweryfikowana, więc nie mogę powiedzieć, czy faktycznie sprzedawane są skradzione części. Tego typu przypadki miały jednak miejsce w przeszłości. Grupa studentów z Białegostoku kradła dekle samochodowe, które następnie można było zakupić w portalach aukcyjnych" - powiedział DZIENNIKOWI podinspektor Jacek Dobrzyński z białostockiej pozycji.

Poszkodowana okazała się być fotoreporterka lokalnej gazety, która postanowiła nagłośnić sprawę.