Kryzys zmusił go do samobójstwa
Zwolnienie z pracy było najprawdopodobniej przyczyną samobójstwa 52-letniego Marka Siódmaka. Zwłoki mężczyzny poszukiwanego od miesiąca przez cieszyńską policję, wyłowiono wczoraj z Wisły. Mieszkaniec Ustronia popadł w depresję w związku ze swoją sytuacją ekonomiczną.
- Euro będzie po pięć złotych
- Podciął sobie żyły na lotnisku w Dublinie
- Co 10 dni mamy samobójstwo w więzieniu
- Strażniczka strzeliła sobie w głowę
- Te firmy będą zwalniać pracowników
- Kolejne samobójstwo na Wyspach
- Samobójstwa w pracy są zaraźliwe
- Śledczy nie dostaną zapisu samobójstwa
- Sprawdź, czy nie pracujesz z psychopatą
- Kolejny nastolatek powiesił się w stodole
- Zabiła dziecko, rzuciła się pod pociąg
- Bezrobocie w Polsce może tylko rosnąć
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mężczyzna zaginął 9 stycznia informując wcześniej najbliższych, że jedzie do mieszkającej w Tychach rodziny. Samochód, którym wyjechał z domu, odnaleziono zaledwie kilkadziesiąt metrów od posesji. Jak poinformowała Gazeta Codzienna, ostatni trop poszukiwań urwał się w okolicach Czantorii.
"Przez cały czas bliscy Marka Siódmiaka mieli nadzieję, że znajdzie się żywy. Niestety wiemy już, że odnalezioną przez nas w Wiśle osobą jest właśnie on. Potwierdził to zięć zmarłego. Z tego, co wiem, nie stwierdzono żadnych obrażeń zewnętrznych, które podważałyby tezę o jego samobójstwie" - stwierdził w rozmowie z DZIENNIKIEM Ireneusz Brachaczek.
"Około 30 procent Polaków cierpi na depresję, z tego więcej niż połowa nie podejmuje prób leczenia, często nie zdając sobie sprawy ze swojej przypadłości. Bezrobocie to jeden z najpoważniejszych czynników depresogennych, powodujących straszliwe przygnębienie, związane z poczuciem porażki i utratą wiary w siebie. Szczególnie destrukcyjnie wpływa na mężczyzn, którzy nie radzą sobie w momencie, gdy ich tradycyjnie pojmowana rola głowy oraz żywiciela rodziny staje się zagrożona. Popadają wówczas w apatię i depresję, której skrajne przypadki mogą prowadzić do desperackiego kroku, jakim jest samobójstwo" - powiedział DZIENNIKOWI psycholog Piotr Pietucha.
Istnieje możliwość, aby zminimalizować zagrożenie związane z apatią i przygnębieniem. "W momencie, gdy rodzina i bliscy zauważą niepokojące objawy, powinno się natychmiast działać, nie odwlekając konkretnych kroków. Należy jak najszybciej skorzystać ze specjalistycznej porady psychologa lub psychiatry. W dzisiejszych czasach także znakomita większość internistów z łatwością rozpozna podstawowe objawy depresji i jest w stanie zaproponować dalsze kroki leczenia" - dodaje Pietucha.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!