Mężczyzna zaginął 9 stycznia informując wcześniej najbliższych, że jedzie do mieszkającej w Tychach rodziny. Samochód, którym wyjechał z domu, odnaleziono zaledwie kilkadziesiąt metrów od posesji. Jak poinformowała Gazeta Codzienna, ostatni trop poszukiwań urwał się w okolicach Czantorii.

"Przez cały czas bliscy Marka Siódmiaka mieli nadzieję, że znajdzie się żywy. Niestety wiemy już, że odnalezioną przez nas w Wiśle osobą jest właśnie on. Potwierdził to zięć zmarłego. Z tego, co wiem, nie stwierdzono żadnych obrażeń zewnętrznych, które podważałyby tezę o jego samobójstwie" - stwierdził w rozmowie z DZIENNIKIEM Ireneusz Brachaczek.

"Około 30 procent Polaków cierpi na depresję, z tego więcej niż połowa nie podejmuje prób leczenia, często nie zdając sobie sprawy ze swojej przypadłości. Bezrobocie to jeden z najpoważniejszych czynników depresogennych, powodujących straszliwe przygnębienie, związane z poczuciem porażki i utratą wiary w siebie. Szczególnie destrukcyjnie wpływa na mężczyzn, którzy nie radzą sobie w momencie, gdy ich tradycyjnie pojmowana rola głowy oraz żywiciela rodziny staje się zagrożona. Popadają wówczas w apatię i depresję, której skrajne przypadki mogą prowadzić do desperackiego kroku, jakim jest samobójstwo" - powiedział DZIENNIKOWI psycholog Piotr Pietucha.

Istnieje możliwość, aby zminimalizować zagrożenie związane z apatią i przygnębieniem. "W momencie, gdy rodzina i bliscy zauważą niepokojące objawy, powinno się natychmiast działać, nie odwlekając konkretnych kroków. Należy jak najszybciej skorzystać ze specjalistycznej porady psychologa lub psychiatry. W dzisiejszych czasach także znakomita większość internistów z łatwością rozpozna podstawowe objawy depresji i jest w stanie zaproponować dalsze kroki leczenia" - dodaje Pietucha.