"W czasach kryzysu na Wyspach zdecydowanie wzrosło zainteresowanie legalizacją związku" - donosi The Daily Telegraph. Rzeczywiście liczba rezerwacji ślubów na ten rok w Christchurch Priory w Dorset jest o jedną czwartą większa niż w 2008 roku. Wzrost zainteresowania zauważono także wensminsterskiej kancelarii. W całym 2008 roku zawarto tam 1457 ślubów i związków partnerskich. Pod koniec stycznia tego roku zarejestrowało się już 776 par. Także restauracje i sale ślubne przeżywają prawdziwe oblężenie. "Coraz częsciej pary decydują się na urządzenie ślubu w środku tygodnia" - mówi Suzie Watts, manager jednego z lokali w Poole. Nie oznacza to jednak wcale tego, że "kryzysowe" pary są równie rozrzutne. "Wręcz przeciwnie, są bardziej zachowawcze" - dodaje Watts.

Skąd tak wielkie zainteresowanie legalizacją związków szczególnie w tak niepewnych czasach?

"Ależ to ma naprawdę sens. Jeśli ktoś czuje się niepewnie, jak to ma miejsce obecnie, to stara się zbudować w swoim życiu coś stabilnego" - tłumaczy profesor Cary Cooper, socjolog z Lancaster University. Dodatkowo zdaniem eksperta w czasach wzrostu gospodarczego ludzie są bardziej skupieni na sobie, a gdy nadciągają czarne chmury, wtedy szukają bezpiecznej niszy w relacjach z innymi ludźmi.