Początkowo policjanci wierzyli, że kobieta nie została zamordowana. Rozpoczęte na szeroką skalę poszukiwania, prowadzone przez 40 policjantów i 20 strażaków z Lipska, zakończyły się jednak odnalezieniem jej ciała.

51-letnią mieszkankę Kawęczyna znaleziono nagą, przykrytą śmieciami i gałęziami na terenie jej gospodarstwa. Policjanci stwierdzili, że kobieta została zamordowana w mieszkaniu, a później przeniesiona do budynku gospodarczego, aby zatrzeć ślady zbrodni.

19-letni sprawca tragedii przyznał się do winy, nie potrafił jednak wytłumaczyć, dlaczego zamordowal ciotkę. Policjanci odnaleźli przy nim ukradzione z miejsca zbrodni przedmioty. "Wiemy, że zabójca często odwiedzał swoją ciocię. W trakcie morderstwa był pod wpływem alkoholu. Teraz grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności" - stwierdziła w rozmowie z DZIENNIKIEM Aleksandra Banaszczyk z radomskiej policji.

Zabójca trafił na trzy miesiące do aresztu. W tym czasie jego sprawą zajmie się prokuratura w Lipsku.