Umowa na wykorzystanie nazwy obiektu zawarta została na trzy lata. Jej wartość owiana jest tajemnicą, ale tak naprawdę transakcja odbyła się "w rodzinie". Zarówno klub, jak i firma telekomunikacyjna Dialog należą do państwowego koncernu KGHM, który w budowę nowego stadionu w Lubinie zainwestował ponad sto milionów złotych.

"Ten obiekt to rozwiązanie nowoczesne i gwarantujące sukces" - mówi prezes Dialogu Piotr Mazurkiewicz. Sprzedaż praw do nazw obiektów sportowych w Polsce występuje po raz pierwszy, ale w innych krajach Europy jest znaną od dawna praktyką. Np. w Niemczech aż 12 stadionów ekstraklasy nosi nazwę banku lub koncernu motoryzacyjnego. Swoje stadiony ma m.in. Porsche, Volkswagen oraz grupa finansowa Allianz - sponsor słynnej monachijskiej Allianz Areny.

Stadion w Lubinie ma pomieścić 16,3 tys. widzów. Pierwsi kibice zasiądą na nim 15 marca, gdy miejscowe Zagłębie zmierzy się w pierwszoligowym meczu z Górnikiem Łęczna. Ci w najniższych rzędach zasiądą w odległości około 1,5 metrów od murawy boiska.

Na wzór stadionów angielskich, od piłkarzy nie będzie ich oddzielał żaden płot. W Polsce nikt do tej pory nie zdecydował się na podobny eksperyment. Mimo to władze lubińskiego klubu zapewniają, że widzowie Dialog Areny będą bezpieczni. "Na stadionie zachowane zostaną standardy, które sprawdzają się na tego typu obiektach w Europie Zachodniej. Bilety będziemy sprzedawać tylko posiadaczom kart kibica. Nikt niezidentyfikowany nie wejdzie na mecz" - zapewnia się rzecznik Zagłębia Lubin Jan Wierzbicki.

Ochronę przed bandytami ma zapewnić też monitoring o wysokiej rozdzielczości, który według zapewnień klubu umożliwi szybką identyfikację każdego widza.

Czy tak będzie rzeczywiście, okaże się za kilka dni, gdy inspekcję stadionu przeprowadzą policjanci. Brak barierek na stadionie specjalnie ich jednak nie zdziwił. "Od kilku lat nie mieliśmy w Lubinie żadnego incydentu podczas meczu, więc uważamy, że nie ma powodu do obaw" - mówi rzeczniczka miejscowej policji Elwira Buczek.